Europa Francja Podróże

From Paryż with love. Akt III

Kolejny dzień w Paryżu, kolejne emocje! Tym razem nie byle jakie, bo na dobry początek czekało na nas spotkanie ze sztuką pisaną przez duże SZ,  a później było już tylko dobre jedzenie, miejsca warte polecenia i piękna panorama miasta, którą każdy może mieć całkowicie za darmo. I to bez stania w kolejkach. Niemożliwe? A jednak! Niech rozpocznie się III akt o mieście Paryż.


Czasami zastanawiam się, czy ktokolwiek byłby w stanie z nami przejechać pół miasta tylko po to żeby spróbować wypieków w polecanej, rodzinnej piekarni? Jeśli Wam wojaże gastroturystyczne niestraszne, gorąco polecam uroczy, maleńki lokal prowadzony przez parę Francuzów Du Pain et Des Idées, w którym serwują najlepsze (a przynajmniej chcę w to wierzyć) świeże wypieki w Paryżu. Punkt obowiązkowy dla każdego smakosza porannej dawki glutenu, podlanego gorącą i aromatyczną kawą.

P1690349

Pyszności z Du Pain et Des Idées: ciastko migdałowe, pistacjowy zawijaniec i ciacho z prażonym jabłkiem.

Fun fact: 13 lat temu przejeżdżałam autobusem obok Luwru, z nosem przyklejonym do okna i marzyłam żeby zobaczyć to, co ta Wielka Piramida ukrywa w swoich podziemiach.

W końcu nadszedł ten pamiętny dzień: kupujemy bilety za 15 euro, przybywamy metrem na stację Palais Royal – Musee du Louvre, zwarci i gotowi na spotkanie z najbardziej rozpoznawalnymi dziełami światowej sztuki. Po przejściu bramki możemy poczęstować się jedną z rozkładanych map w kilku najpopularniejszych wersjach językowych. Przez przypadek polską wersję znalazłam w sieci, przy czym na miejscu raczej jej nie uświadczycie. Warto zerknąć przed wizytą! Dodatkowo warto wiedzieć, że jeśli wchodzicie do Luwru z metra i dojdziecie do pomieszczenia z dużą odwróconą piramidą (La Pyramide Inversée) oznacza to, że zamiast do Muzeum, weszliście do centrum handlowego przy którym zlokalizowana jest bramka dla wycieczek grupowych. Główne wejście dla gości indywidualnych znajduje się wewnątrz jej słynnego, tym razem już nie odwróconego, szklanego odpowiednika (Pyramide du Louvre). Co prawda być może jest to dla Was oczywista oczywistość, ale my, skracając sobie drogę, na to nie wpadliśmy.

P1690360

Na zwiedzanie trzeba sobie zarezerwować kilka solidnych godzin, choć, jak to w muzeach bywa, po około 3-4 h mózg przestaje pracować i zadowala się jedynie oglądaniem obrazków. Widzieliśmy Nike z Samotraki (piękna!), Wenus z Milo (moim zdaniem, trochę mniej piękna – mimo że konkurentkę bije na głowę, hihi) i Monę Lisę da Vinciego (tak, jest niewielka – wystarczy przeczytać w Wikipedii że mierzy 53 x 77 cm. I po co ten lament? Plus, trzeba stać 5-10 minut w kolejce żeby zrobić jej zdjęcie bez cudzych głów, ale warto – dla własnej satysfakcji). Widzieliśmy też setki obrazów, zastaw stołowych, elementów biżuterii, rzeźb i sarkofagów, ale największe wrażenie zrobił na nas irański kapitel kolumny z pałacu Artekserksesa II w Suzie, zlokalizowany w skrzydle „Starożytnej sztuki orientalnej”. I teraz wyobraźcie sobie, że to co widzicie, to tylko 1/3 kolumny, a w sumie kolumn było 36, które składały się na strop jednego z reprezentatywnych pomieszczeń pałacu. W głowie się nie mieści, jak gigantyczna musiała być to budowla.

P1690367

P1690398-horz

Wenus z Milo.

P1690374

P1690410-horz

Nike z Samotraki.

P1690427

P1690413

Skoro jesteśmy już przy gigantycznych obiektach, równie olbrzymi jest kompleks składający się na Ogrody Tuileries, zlokalizowane tuż za budynkiem Luwru. Rany, żeby dojść do ulicy, trzeba maszerować chyba z pół godziny.

Insider’s tip: dobre miejsce na godzinny jogging.

P1690431

Kto pierwszy zgadnie, co robi ta pani? Rozwiązanie rebusu na końcu wpisu.

P1690436

Ogrody Tuileries.

P1690442

P1690449

Trasa do Łuku Triumfalnego wiodła przez ulicę Av. des Champs-Élysées, bo to właśnie na niej zlokalizowany jest główny „oddział” cukierni Laduréesłynącej z najpopularniejszych w Paryżu francuskich makaroników. Jeden makaronik to koszt ok. 2 euro. Warto? Niekoniecznie. Ciasteczka, owszem, są dobre, a cukiernia w której kotłują się kolejki, słodka i bajkowa. Ale żeby tak za nie przepłacać? Jestem prawie pewna że to kwestia marketingu, aniżeli faktycznej wyjątkowości tego miejsca.

P1690457

P1690461

Francuskie makaroniki z Ladurée: mięta, malina i karmel.

P1690498-horz

Łuk Triumfalny. Gdyby ktoś nie zauważył łuku…

A teraz, drodzy i drogie, prawdziwa bomba. Jedno z tych miejsc na które trafiasz zupełnie przypadkiem, bo gdzieś, kiedyś zobaczyłeś je na przypadkowym filmie na Vimeo. Le Comptoir Général, bo o nim mowa, to połączenie groteskowego hotelu z oldskulowego horroru – voodoo, kawiarni, statku pirackiego, ogrodu tropikalnego i siedziby poszukiwacza skarbów rezydującego w Indiach. Pyszna kawa, a miejsce zapierające dech w piersi. Pod każdym względem. Gdybym mogła, wyniosłabym z niego nawet stary fotel, na którym siedziałam. Zapiszcie na swoją paryską listę, bo nie wybaczę!

P1690517

P1690515

Le Comptoir Général.

P1690518-horz

P1690511-horz

Lepiej być nie może? Może i będzie, bo Galeria Lafayette zlokalizowana na Boulevard Haussmann to kolejne miejsce na liście TOP 10 do odwiedzenia. I wcale nie chodzi o szaleństwo zakupów, ale o to aby wjechać ruchomymi schodami na samą, samiutką górę i do woli delektować się panoramą Paryża. Za darmo.

P1690546

Widok z tarasu Galerii Lafayette.

P1690549-horz

Lafayette – punkt widokowo-noclegowy zaprasza.

P1690559

P1690562

P1690569-Pano

P1690592

P1690587

Nie gorszy jest dach domu towarowego Printemps, zlokalizowanego na tej samej ulicy, rzut beretem od Lafayette. Co prawda na pierwszym tarasie jest o wiele czyściej i schludniej, ale i tutaj nie ma na co narzekać. Dachy Paryża z Wieżą Eiffla w tle… I niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie poczuje unikalnego klimatu tego miasta.

P1690599

Printemps.

P1690629

P1690620

Drogę powrotną do mieszkania obraliśmy sobie przez Most Aleksandra III, popularne miejsce spotkań na piwerko i pikniki nad wodą…

P1690640-horz

Paryż – miasto zakochanych. #MałySuchar

P1690648

P1690658

P1690630

P1690533

P1690540

… tylko po to żeby dzień zakończyć w tym samym miejscu, w którym go rozpoczęliśmy. Taka dola fotografa. Jeśli chce się zrobić dobre zdjęcie Luwru, warto zawędrować w okolice muzeum grubo po zachodzie słońca. A jeśli przyjdzie się za wcześnie, pozostaje siedzieć na ławce 1,5 h i czekać aż wszyscy ludzie pójdą sobie do domu. No, może nie licząc oryginalnych osób robiących sobie oryginalne zdjęcia pt. Ludzie patrzcie, dotykam dłonią czubek piramidy w Luwrze!!!

P1690678

Luwr wieczorny, najlepszy.

P1690684

P1690693

Au revoir w ostatnim, IV akcie!