Europa Podróże

Dubrownik. The winter is coming

Jak byś zareagował/a, gdybyś podczas zakupów w Dubrowniku wpadł/a na Tyriona Lannistera albo Daenerys z „Gry o tron”? A) prosisz o autograf b) robisz sobie zdjęcie c) stawiasz piwo czy d) uciekasz ze strachu przed smokami? Takie rzeczy tylko w Chorwacji! Dodajmy do tego kajakowanie i odkrywanie uroku miasta skąpanego w zachodzącym słońcu, a wyjdzie przepis na dzień idealny.


Drugiego dnia pobytu w Dubrowniku zerwaliśmy się na równe nogi dosyć wcześnie, aby zdążyć na poranną, półdniową wycieczkę kajakową do Zaton Bay. Sugerując się pozytywnymi opiniami w sieci, skorzystaliśmy z usług biura Adriatic Kayak Tours. Cena 4-godzinnej wyprawy w okolicę oddalonej od centrum miasta zatoki wyniosła 280 HR i była to najlepiej zainwestowana gotówka podczas całego wyjazdu. Wcześniej z kajakami nie mieliśmy nic wspólnego i na starcie otrzymaliśmy wsparcie od Marko, bardzo sympatycznego instruktora z Kalifornii chorwacko-amerykańskiego pochodzenia, profesjonalny sprzęt i dużo okazji do inspirujących rozmów. Zaton znajduje się kilkanaście minut jazdy od starówki Dubrownika i jest zdecydowanie sensowniejszą opcją niż kajakowanie w tłumie pozostałych turystów, kotłujących się wokół murów starego miasta. Po godzinnym treningu ramion, dla urozmaicenia trasy wspinaliśmy się po skalistych klifach otaczających zatokę i wpływaliśmy w płytkie okoliczne jaskinie. Niestety, ze względu na ryzyko zawilgocenia, nie zabraliśmy ze sobą aparatu. Jedyne zdjęcia jakie uchowały się z wycieczki zrobiłam telefonem podczas krótkiego odpoczynku na klifach, prezentują się tak i tak. Czy polecamy? Zdecydowanie. A jeśli będziecie mieć więcej czasu niż mieliśmy my, warto rozważyć opcję wycieczki całodniowej. Idealna opcja na relaks i ucieczkę od tętniącej życiem starówki.

P1670024

Po przybiciu pożegnalnej piątki z Marko wróciliśmy do starego miasta, kierując się w stronę Klasztoru Dominikanów. Początkowo nie planowaliśmy wchodzić do środka, ale summa summarum cieszę się, że zdecydowaliśmy się zapłacić za bilet. W cenie można obejść piękne patio, które latem bucha zielenią, zwiedzić sam klasztor i mnóstwo eksponatów należących do zakonników i duchownych. Największe wrażenie wcale nie zrobiły na nas relikwie pt. ususzona ręka, ale oryginalnie zachowane, wielkoformatowe biblie z czasów średniowiecza. Co innego zobaczyć księgi inspirowane tamtymi czasami w scenie otwierającej „Shreka”, a co innego zobaczyć je na własne oczy i dojść do wniosku, że ci średniowieczni skrybowie to jednak mieli przekichane.

P1670058-horz

Klasztor Dominikanów w Dubrowniku.

P1670051-horz

Sporo czasu spędziliśmy też w porcie, z którego wypływają m.in. promy na wyspę Lokrum. Idąc wzdłuż murów miasta dojdziecie do bardzo przyjemnych spotów, w których można zrelaksować się w cieniu, zmoczyć nogi, plażować na klifach albo urządzić sobie prywatną kąpiel w małych, odgrodzonych skałami zbiornikach.

P1670121

P1670104

P1670103

P1670100

P1670120

P1670118

P1670111

P1670115-horz

Jakby komuś wody w morzu było za mało, prysznice też są!

W poprzednim poście wspominałam, że centrum starego miasta w Dubrowniku najlepiej zwiedza się późnym popołudniem i wieczorem. Podtrzymuję to zdanie, bo to jedyny taki czas w ciągu dnia, gdy starówki nie zalewa fala wycieczkowiczów i w końcu można sfotografować miasto nie martwiąc się, że 723028 osób wejdzie ci w kadr.

P1670035

Wyjazd do Dubrownika uświadomił nam coś bardzo ważnego: Koreańczycy uwielbiają malować widoczki!

P1670073

P1670033-horz

P1670070-horz

P1670137

P1670131

„You know nothing, John Snow.” Nawet nie wiesz jak wyglądasz, ani jak wygląda Daenerys. Ale może lepiej nie sprawdzajcie. W mieście można też wpaść na Tyriona i dolać mu czegoś do kielicha.

P1660986-horz

P1670145

P1670147

P1670183

P1670182

P1670150-horz

P1670171-horz

P1670189

P1670184

P1670200

P1670202

Zlitowałam się nad Wami i postanowiłam nie rozwlekać się nad relacją. Kto lubi czytać dużo i – mam nadzieję – dobrze, odsyłam do poprzedniego wpisu, a tych, którzy już dawno go przeczytali – zapraszam na kolejny. A w nim: spanie w Pałacu Dioklecjana w Splicie, najlepsze lody w Chorwacji i polowanie na żaby w  Parku Narodowym Krka.

PS. Exclusive bonus: byliśmy na planie VIII części „Gwiezdnych Wojen”, woo hoo! A plan prezentuje się tak. Dla porównania, jeszcze niedawno wyglądał taktak. Lokacja na pewno pojawi się w filmie przez jakąś sekundę i nawet jej nie poznamy. Woo hoo! Swoją drogą, z Gwiezdnymi Wojnami w Dubrowniku wiąże się ciekawa historia. Otóż przed wejściem na starówkę stoi chłopak, który nagania turystów na wycieczki śladem „Gry o tron” czy „Gwiezdnych Wojen”. Postanowiliśmy go trochę strollować i wiedząc, że plan zdjęciowy SW ograniczał się tylko do kilku witryn sklepowych przy deptaku, zapytaliśmy o tę wycieczkę. Kolega zaczął zachwalać, że ooo, poprowadzi nas tam, gdzie filmowano VIII część sagi i ooo, będzie super. Na co my, że przecież to tylko dwa sklepy na krzyż. Chłopak trochę się speszył, trochę zaśmiał i powiedział nam na ucho, że to pomysł jego szefa na wyciągnięcie dodatkowej kasy od turystów. I że on też uważa, że głupi, ale co ma biedny zrobić.

P1670179