Europa

Hola BCN!

To nie było moje pierwsze spotkanie z Barceloną. Pierwsze wspólne – jak najbardziej. Pierwsze w ogóle odbyło się jednak jakieś 9 lat temu i złożyło się na nie oglądanie zamkniętego stadionu Camp Nou i spacer po La Rambli między 3.00 a 4.00 nad ranem. Fajnie? Ani trochę. W tym roku próbowaliśmy odczarować to przepastne miasto.


Subiektywny plan zwiedzania pękał w szwach. I w zasadzie była to pierwsza nauczka, jaką wynieśliśmy z tego wyjazdu. Jeśli ktokolwiek bierze sobie moje rady do serca, gorąco zachęcam: nie planujcie wyjazdów na tip top, bo będziecie biegać z wywalonym językiem od miejsca do miejsca, a potem pluć sobie jeszcze w brodę, że nie widzieliście wszystkiego. Plan dopięty na 80% absolutnie wystarczy.

P1650440

Jak najlepiej rozpocząć pierwszy dzień w Barcelonie? Powiecie mi, że wizytą w Sagradzie Familii? Błąd! Najpierw trzeba zacząć od pożywnego śniadania. Każda mama Wam to powie. Pierwsze śniadanie skonsumowane w Brunch & Cake oceniamy wysoko i nadajemy mu unikalną odznakę #hipsterapproved. W końcu nikt nie przekona nas do tego, że w Waszych domach śniadania jada się na szufelkach, jakich moja babcia używała do ładowania węgla do pieca. Połączenie słodkiej granoli z grzankami z guacamole, jajkami, kiełkami i rukolą też wydaje się osobliwe, ale może właśnie dlatego warto to miejsce polecić? Kanapka Piotrka nie załapała się na wspólne zdjęcie, a szkoda, bo wyglądała tak i smakowała TAK DOBRZE.

P1650457-horz

A to ci dopiero niespodzianka! W Barcelonie nie byliśmy sami, dołączyła do nas ta piękna pani po prawej. Widzicie jaka wesoła? Bo kawę wypiła.

P1650464-horz

Po śniadaniu można już na spokojnie poświęcić czas Sagradzie Familii, zwłaszcza gdy dzieli nas od niej tylko jeden przystanek metra. Zrobiliśmy sobie od razu takie Gaudi – combo, w końcu nie nam rozmieniać się na drobne. A że Passeig de Gràcia, przy którym stoją najpopularniejsze budynki zaprojektowane przez Gaudiego, znajduje się dość blisko kościoła, szkoda byłoby nie przejść się tą trasą.

P1650488-horz

P1650482

P1650500-horz

P1650527-horz

P1650508

P1650494-horz

P1650484-horz

P1650526

Sama Sagrada Familia robi wrażenie, zwłaszcza gdy wychodzi się do niej ze stacji metra. Idziesz sobie po schodach, zadzierasz głowę i nagle uderza Cię ogrom… wszystkiego – detalu, wysokości i liczby turystów tłoczących się dokoła. Do katedry wejść oczywiście warto (15,00€ za podstawowy bilet), obejść ją porządnie na parterze i w podziemiach, ale po mniej więcej 30 minutach zwiedzanie zaczęło nas odrobinę nużyć. Nie żałujemy że weszliśmy do środka, ale drugi raz 15 euro to bym już nie dała. Tym bardziej na zwiedzanie domów Gaudiego, gdzie wydanie 20€ boli jak szczepienie w podstawówce.

P1650561-horz

P1650579

P1650606

Po zwiedzaniu zrobiliśmy krótki spacer w okolicach Passeig de Gràcia  i La Rambli do czasu, aż wystarczająco zgłodnieliśmy żeby wrócić pod kościół do restauracji Hola Nepal na najlepszy nepalski obiad na świecie. Pal licho kuchnię katalońską, skoro takie miejsca otwierają swoje podwoje!

Obiad rozchodziliśmy w dzielnicy Gràcia, gorąco polecaną mi jako „tę najbardziej klimatyczną”. W rzeczy samej, spacerowało się po niej bardzo przyjemnie. Na tyle że gdy przypadkowo trafiliśmy na próby przed dziwnym pokazem z okazji Tygodnia Tańca, postanowiliśmy usiąść na ławeczce i pół godziny pozamulać, czekając na rozwój akcji. Z tego co zrozumieliśmy, taniec miał opowiadać o ograniczeniach, którym podlega człowiek i ogólnie o tym, że życie jest przekichane. Zmęczyliśmy się pierwszymi, mocno depresyjnymi, 5 minutami, więc alternatywne show taneczne, zamiast zatrzymać, skutecznie przegoniło nas z placu boju.

P1650595

P1650571-horz

Zachód słońca zarezerwowaliśmy za to na Parc del Guinardó w punkcie widokowym Turó de la Rovira, czyli pozostałościach bunkrów z II Wojny Światowej, z których rozpościera się doskonały widok na miasto i jeszcze doskonalszy na wzgórze Tibidabo.

P1650628

P1650635

Oprócz tego, że pięknie, na górze fatalnie wieje. Co z tego, że jest ciepło, skoro jak się nie złapiesz muru, wiatr zwieje Cię na dół tak, że miasto będziesz mógł zobaczyć z najbliższej możliwej perspektywy? Aby wtopić się w lokalną społeczność, postanowiliśmy zrobić to samo, co wszyscy wokół. Przydreptać tu z własnym alkoholem, musowaną Cavą. A teraz coś czego nie pokazałabym własnej mamie, ale z racji że blogowanie wymaga pewnej dozy ekshibicjonizmu, specjalne zdjęcia z gatunku top secret exclusive dla najwytrwalszych czytelników, którzy dotrą do samego końca wpisu. Tak się bawi dobra młodzież, udająca młodzież złą. Hasztag #thuglife.

P1650675-horz

P1650645

P1650656

P1650650

I kto mi uwierzy, gdy napiszę, że byłam wtedy mocno chora i przeziębiona?

P1650665

P1650668

I tym wesołym akcentem mogłabym zakończyć wpis, ale po zturlaniu się z punktu widokowego trafiliśmy jeszcze na Barcelonetę i koncert organizowany w jednej z pobliskich knajp. Barceloneta zdecydowanie wygrywa tytuł „Wieczornego Spotu”, bo podczas pobytu w Hiszpanii wracaliśmy na nią każdego dnia.

P1650694

P1660588

Zobacz także…

  • #hipsterapproved
    #thuglife
    #cava ;-))

    • Proszę paniom, czy to znaczy że i wpis jest #approved? :D

  • Zu

    Fajna ta Barcelona. Do tej pory jakoś mnie nie ciągnęło, głównie dlatego, że byłam w Katalonii parę lat temu (wybrzeże, góry, małe miejscowości) i spędziliśmy w Barcelonie kilka godzin na lotnisku, bo autobus z samolotu przywiózł nas na nie ten terminal, gdzie miały się pojawić nasze bagaże ;) Ale to było dawno temu, więc nie mam urazu. No i widzę u kolejnej osoby zdjęcia z Sagrada Familia – chociaż te Wasze są chyba najlepsze (klasa!). Ale z tego posta najbardziej podoba mi się to zdjęcie z fasadą bloku – to na całą szerokość. Jest świetne i ta wyblakła flaga dokłada się do klimatu.

    • Może warto kiedyś się do niej wybrać? Choć jeśli Cię nie ciągnie w tym momencie, nic na siłę. Nas na przykład Barca nie oczarowała, ale być może jest to po prostu kwestia przesycenia dużymi miastami i tęsknoty za naturą.

      Zdjęcie, o którym wspominasz, też jest jednym z moich ulubionych! A co najśmieszniejsze, zostało wykonane w okolicy, którą do tej pory przeklinamy ;-) Cała rozkopana, w remontach, brudno i głośno ;-)

  • ostatnio tomek był na skypie na rozmowie z firma z barcelony (czeka na odpowiedź), ale już w mojej głowie zaczęło się oswajanie z ewentualną możliwością przeprowadzki – dlatego dawaj więcej zdjęc ;d
    nigdy nie widziałam zdjęc sagrady familii od środka – nie miałam może jakiegoś specjalnego wyobrażenia, ale zaskoczyło mnie bardzo to, co zobaczyłam!

    • Ciekawe czy to ta sama firma z Barcelony z której ostatnio po kilku latach zrezygnował znajomy programista na rzecz podróży w nieznane ;) Ucz się lepiej hiszpańskiego! A zdjęcia jeszcze będą.