Europa Podróże Przygoda

Disneyland Paris

W wieku 13 lat wybrałam się z mamą do Disneylandu pod Paryżem. Pamiętam, że upał był niemiłosierny, ludzie z wycieczki dziwni i nie zachęcający do bliższego kontaktu, a pani przewodniczka – łagodna jak anioł. Ten anioł pewnego letniego dnia zabrał nas autokarem do wspaniałego miejsca i wręczył dwa małe kartoniki, przepustki do najszczęśliwszego miejsca na świecie. Pamiętam też, że obydwie bawiłyśmy się wyśmienicie, a 12 godzin spędzonych w parku minęło jak piętnaście minut. Nieco później, już po powrocie do Polski doszłam do jednego, za to bardzo solidnego wniosku: są tylko dwa miejsca, w których mogłabym zamieszkać – jeden to sklep IKEA, a drugi to Disneyland. I że do obydwu wrócę jeszcze nie raz. 12 lat później nadszedł Dzień Dziecka, a wraz z nim długi czerwcowy weekend, idealny na powrót do krainy dziecięcych marzeń.


DSC_9147

 

Bilety do Paryża kupiliśmy we wrześniu zeszłego roku, podczas pobytu w Stambule. Piotrek jest wielkim fanem animacji Disneya (ja zresztą też), więc podjęcie decyzji o wyjeździe przyszło nam nadzwyczaj łatwo i zwiedzanie samego Paryża zostawiliśmy sobie na kolejny raz. Dobrze pamiętałam, że jeden dzień to stanowczo za mało żeby zobaczyć obydwa parki (Disneyland i sąsiadujący z nim Walt Disney Studios), ba, nawet żeby zwiedzić jeden, za to porządnie, dlatego zdecydowaliśmy się na karnet dwudniowy. Wejściówki kupiliśmy przez internet, a na miejscu wydrukowane vouchery wymieniliśmy w kasach na bilety. W chwili obecnej 2-dniowy wstęp do obydwu parków kosztuje £115. Dla porównania 1-dniowy wynosi £69, a 3-dniowy £144. Bardzo drogi, prawda? Gwarantuję, że pieniądze szybko Wam się zwrócą, bo pozytywne emocje i wspomnienia fantastycznej zabawy są po prostu bezcenne. 

DSC_9506

Krótka historia Disneylandu

Europejski Disneyland, zlokalizowany w niewielkim miasteczku Marne-la-Vallée, znajduje się w odległości 32 km od centrum Paryża. Park jest tylko 2 lata młodszy ode mnie, bo otwarto go dokładnie 12 kwietnia 1992 roku, a 10 lat później powstał przylegający do niego kompleks, wspomniany Walt Disney Studios. Wedle statystyk z 2013 roku, europejski Disneyland był drugim najczęściej odwiedzanym Disneylandem na świecie, a wyprzedzał go tylko ten w Kalifornii. Po olbrzymim sukcesie amerykańskiego parku, w latach ’70 podjęto decyzję o budowie kolejnego, tym razem w Europie. Dziesięć lat później powstał spis ponad 1000 potencjalnych lokalizacji, a zaledwie rok później lista skurczyła się do czterech pozycji – dwóch we Francji i dwóch w Hiszpanii. Obydwa państwa przebijały się ofertami w nadziei, że już niebawem to właśnie na nie spadnie amerykańska manna z nieba. Ostatecznie wybór padł na okolice Paryża, bo wedle szacunków park miał znajdować się w zasięgu ponad 350 milionów potencjalnych gości. Budowę Disneylandu, wydawać by się mogło jednego z najradośniejszych miejsc jakie możemy sobie wyobrazić, poprzedziła duża medialna nagonka. Francuskie media krytykowały decyzje  władz i  w nowo powstającym parku upatrywały realizację imperialistycznych zapędów Amerykanów. W obawie przed utratą tożsamości, próbowały powstrzymać budowę, krytykowały ją też na każdym kroku nadając Disneylandowi przydomek… „kulturowego Czarnobyla”. Nie ma jednak sensu ukrywać, że w produkcjach Disneya rozkochały się miliony ludzi na świecie i otwarcie parku w Europie było jedynie kwestią czasu. Wyobrażacie sobie, żeby najbliższy Disneyland znajdował się np. w Tokio? Ja też nie i cieszę się, że – przynajmniej w tym wypadku – zwyciężyła chęć obopólnego zysku. Doprowadziła ona nawet do tego, że w 2002 roku Disneyland oficjalnie uznano za najczęściej odwiedzaną atrakcję w Europie, przebił on nawet takich mocnych zawodników jak Wieża Eiffela czy Luwr. Oprócz dwóch parków tematycznych, olbrzymi kompleks obejmuje  siedem hoteli, centrum rozrywkowe, gastronomiczne i pole golfowe. Do 2017 roku w skład europejskiego imperium Disneya ma wejść ponad 18 000 pokoi hotelowych. Rozmach iście amerykański!

DSC_9144

Walt Disney Studios, od którego rozpoczęliśmy zwiedzanie, dzieli się na cztery strefy nawiązujące do czterech rodzajów produkcji filmowych:

  • Front Lot – wejście do parku obejmujące główny plac z pomnikiem Walta Disneya i pasaż pełen fantazyjnie zaprojektowanych restauracji
  • Toon Studio – strefa nawiązująca do filmów animowanych, obejmuje m.in. szałowy rollercoaster z Gdzie jest Nemo, wyścigi aut z Aut (jakie odkrywcze!) i latające dywany Alladyna
  • Production Courtyard – strefa kulisów filmowych, znajdziemy w niej m.in. uroczą kolejkę, która zabierze nas w podróż przez tajniki efektów specjalnych, czy też atrakcje dla najmłodszych znane chociażby z filmu Toy Story i kultową wieżę Tower of Terror (zdecydowanie nie dla najmłodszych)
  • Backlot – ostatnia strefa, skupiająca się na efektach specjalnych, znajdziemy tu kolejny szalony rollercoaster nazwany na cześć zespołu Aerosmith, obejrzymy show z udziałem kaskaderów i udamy się do kompleksu przedstawiającego proces powstawania efektów specjalnych do filmu Armageddon

Pierwszego dnia udało nam się odwiedzić większość atrakcji. Drugiego dnia nadrobiliśmy to, czego nie zdążyliśmy zobaczyć w dniu przyjazdu i ostatecznie nasze TOP 5 atrakcji Walt Disney Studios wygląda następująco:

1) Rock ‚n’ Roller Coaster With Aerosmith ex æquo z Crush’s Coaster (rollercoaster z Gdzie jest Nemo) – olbrzymia dawka emocji. Co tu dużo pisać, to trzeba przeżyć! Po zejściu z obydwu kolejek czuliśmy się jak na porządnym haju. A i nakrzyczeliśmy się jak nieboskie stworzenia. Obydwu atrakcjom towarzyszą egipskie ciemności, więc nawet nie jesteście w stanie sobie wyobrazić, co szalonego wydarzy się za sekundę!

2) The Twilight Zone Tower of Terror – przejażdżka upiorną windą sprawiła, że serca dosłownie podskoczyły nam do gardeł, a Piotrek nieomal stracił z wrażenia aparat

3) Ratatouille: The Adventure – połączenie wycieczki kolejką z animacją 3D, które sprawiają, że czujesz się jak Alicja z Krainy Czarów, która schrupała pomniejszające ciasteczko i widzisz świat (a właściwie filmową kuchnię i spiżarnię) z perspektywy małego szczura

4) Stitch Live! – genialne (no dobrze, może jestem odrobinę nieobiektywna, bo uwielbiam Stitcha) show w technologii motion-capture, które pozwala na interaktywną zabawę z uczestnikami. Ruchy i głos aktora rozmawiającego z uczestnikami przenoszone są na żywo na postać Stitcha. Facet radził sobie naprawdę wyśmienicie i nie zdziwiłabym się, gdyby po godzinach występował jako komediant albo stand-uper. Na podstawie rozmów i odpowiedzi „wybrańców” bez żadnego zająknięcia produkował żarty przez które śmiałam się do rozpuku. Większość była oczywiście wredna i złośliwa – jeden pan usłyszał, że ma paskudną gębę i jest ścigany przez międzyplanetarną policję, a dzieci siedzące w pierwszym rzędzie, że są małe i śmierdzące. Co więcej mogę dodać? Na tym polega urok Stitcha i za to właśnie go kocham ;-)

5) RC Racer – samochodzik Andy’ego z Toy Story przypomina dosyć popularne w wesołych miasteczkach atrakcje, takie jak młot czy łódź sunącą po określonym torze, która na sekundę zawisa w powietrzu, żeby potem z impetem opaść na dół i powtórzyć akrobację po przeciwnej stronie

DSC_9154

Poznajecie tego pana? Gdyby nie on, Disneyland nigdy by nie powstał, a słowa „Hakuna matata” nie kojarzyłyby nam się z niczym konkretnym

DSC_9234

DSC_9172

W Walt Disney Studios możemy zobaczyć kolekcję oldskulowych samochodów, wykorzystywanych w produkcji filmów. Wśród nich pojazd Cruelli de Mon z filmu 101 dalmatyńczyków

DSC_9173

DSC_9180

Zanim dotrzemy do piekielnej windy The Twilight Zone Tower of Terror, zwiedzimy wiekowy hotel, w którym ostatni raz sprzątano jakieś kilkadziesiąt lat temu

DSC_9184

DSC_9195

Gotowi na przejażdżkę? Kto nie znosi wind, po tej wizycie znienawidzi je do końca życia ;-)

DSC_9220

W drodze na randkę z Ratatujem. Atrakcję ze szczurkiem w roli głównej otacza zabudowa stylizowana na jedną z francuskich uliczek

DSC_9221

DSC_9222

DSC_9215

Buzz Astral, strażnik komosu! Pamiętacie jego ulubioną dewizę: „Na koniec świata i jeszcze dalej”? To nasze podróżnicze motto ;-)

DSC_9261-horz

DSC_9457

RC Racer – największa atrakcja okolicy, przygotujcie się na długi postój w kolejce

DSC_9255

DSC_9266

DSC_9218

Kolejny hit w Walt Disney Studios. Lot trwa krótko, ale uczucie braku kontaktu z grawitacją daje sporo frajdy!

DSC_9272-horz

DSC_9271

DSC_9232

Zygzak McQueen i Złomek, niezaprzeczalnie najwięksi celebryci z Aut 

DSC_9207

DSC_9212

Crush’s Coaster, rollercoaster inspirowany filmem Gdzie jest Nemo. Nie dajcie się zwieść pozorom, to bodaj najbardziej szalona kolejka w całym disneyowskim kompleksie! Zabawa warta każdej minuty spędzonej w kolejce. My czekaliśmy godzinę i choć przejażdżka trwała chwilę, nie żałowaliśmy ani trochę!

Na kolejny raz zostawiliśmy sobie projekcje filmowe, które ukazują kulisy powstawania najsłynniejszych animacji Disneya. Po tak dużej dawce emocji w pierwszym dniu zwyczajnie szkoda nam było tracić czas na atrakcje, które nie były nam w stanie podnieść poziomu adrenaliny. Pod koniec dnia wybraliśmy się jeszcze do Disneylandu. Kolejki były długie, a czas biegł  nieubłaganie, więc na wieczór zostawiliśmy sobie niezobowiązującą Krainę Fantazji – ulubione miejsce małych dziewczynek, które co noc marzą o księciu na białym koniu. Czyli coś w sam raz dla mnie i Piotrka.

DSC_9557
Disneyland dzieli się na pięć tematycznych krain, a więc o jedną więcej niż w przypadku Walt Disney Studios:

  • Main Street U.S.A – główna ulica parku wokół której wyrastają rzędy stylizowanych wiktoriańskich budynków z początku XX wieku, trasa większości parad z udziałem bohaterów filmów Disneya
  • Fantasyland – Kraina Fantazji, której najbardziej charakterystycznym punktem jest Zamek Śpiącej Królewny, poza nim znajdują się tutaj atrakcje nawiązujące do Piotrusia Pana, Królewny Śnieżki, Alicji w Krainie Czarów czy Dumbo
  • Frontierland – Pogranicze, czyli kraina dzikiego zachodu w której znajdziemy złowieszczy Dom Strachów, udamy się w rejs statkiem parowym, a na górniczej kolejce górskiej sprawdzimy, czy mamy wystarczająco mocne nerwy
  • Adventureland – Kraina Przygody w której odwiedzimy zatokę Piratów z Karaibów,  wespniemy się na dom na drzewie zamieszkany niegdyś przez rodzinę Robinsonów  (film The Swiss Family Robinson nakręcony w latach ’60 chyba nigdy nie trafił do naszego kraju) i przejedziemy się kolejką Indiany Jonesa (nasz hit nad hity!)
  • Discoveryland – Kraina Odkryć obfituje w kosmiczne atrakcje znane z Toy Story czy Gwiezdnych Wojen i kosmiczny rollercoaster, ponoć jedną z największych atrakcji parku, której nie było nam dane przetestować ze względu na trwające prace konserwacyjne
DSC_9290-horz

Zamek Śpiącej Królewny to najbardziej charakterystyczna zabudowa Disneylandu

DSC_9300

DSC_9296

… a potem książę pocałował Śpiącą Królewnę i żyli sobie długo i szczęśliwie. Dopóki nie wzięli kredytu, rzecz jasna

DSC_9294

DSC_9314

W sercu Labiryntu Alicji w Kranie Czarów czeka na Was wiecznie uśmiechnięty kot z Cheshire

DSC_9319

DSC_9321-horz

Oglądacie „Grę o Tron”? To mam dla Was mały spoiler: tron Siedmiu Królestw zdobyłam ja ;-)

DSC_9565

Kultowe filiżanki w Krainie Fantazji, naprawdę mieliśmy tutaj dziki ubaw

DSC_9318

DSC_9324

„Peter’s Pan Flight” nas nie zachwycił. A szkoda, bo to ulubiona postać Piotrka. Disneyland trochę mu ją obrzydził  ;-)

DSC_9602

DSC_9574

„It’s a small world” to leniwy przejazd łódką wokół miniaturowych scen z animacji Disneya

DSC_9307

Oto moja chwila prawdy. Excalibur prawie drgnął!

DSC_9612

Uszy Myszki Mickey i Minnie królowały na głowach odwiedzających. Definitywnie modowy hit sezonu lato 2015!

DSC_9600-horz

W trakcie pobytu w Disneylandzie widzieliśmy sporo postaci, ale do żadnej – głównie z braku czasu – nie udało nam się podejść. Wybraliśmy się więc na „Backstage magic with Mickey Mouse”. We wnętrzu przypominającym teatr wyświetlane są stare animacje Disneya z Myszką Mickey, Donaldem i Goofym w rolach głównych

DSC_9709

A w głębi teatru znajduje się garderoba naszej gwiazdy – Myszki Mickey! Wyznam Wam w sekrecie, że choć wiem, że pod przebraniem kryła się dziewczyna pracująca w parku, to i tak spotkanie sprawiło nam dużo radości. Pisałam, że dzieciaki z nas!

DSC_9707

DSC_9504

Hello, Donald!

DSC_9545

Zatoka Piratów widziana od… środka

DSC_9550

DSC_9662

Po południu przez główną ulicę Disneylandu przebiega parada z postaciami Disneya

DSC_9659

DSC_9672

Ludzkie wcielenie Dzwoneczka. Dziewczynki, którym pomachała ta pani, nieomal zemdlały z wrażenia i radości 

DSC_9648

Anna z „Krainy Lodu”. Sporo ludzi na świecie ma na punkcie tego filmu prawdziwego świra!

DSC_9646

Mężczyzna Królewny Śnieżki to jednak nie mój typ faceta ;-)

DSC_9644

18380503879_6879cd1365_o-horz

Strefa „Gwiezdnych Wojen”, czyli kolejna gratka dla Piotrka, największego fana serii jakiego poznałam do tej pory

 DSC_9775

Karolina i Stitch w wersji Joda. I czapka Jody w wersji Myszka Mickey. Skomplikowane!

18378906198_a33d2dace2_o-horz

Karolina w wersji Myszka Minnie i… Stitch. Uwielbiam Stitcha!

18540278156_84ee86694c_o-horz

Piotrek znalazł sobie nowego kolegę, tym razem w nieco mniejszym formacie

DSC_9787-horz

Namiot Indiany Jonesa, tuż przy kolejce „Indiana Jones and the Temple of Peril”. Szkoda, że na zdjęciu nie uwieczniliśmy jego portek, które suszyły się nieopodal

DSC_9793

DSC_9408

Początek multimedialnego pokazu „Disney Dreams”. MUSICIE TO ZOBACZYĆ! Pokaz zapiera dech!

DSC_9396

Podobnie jak w przypadku Walt Disney Studios, udało nam się odwiedzić około 80% wszystkich atrakcji. Na tyle dużo, że po dwóch dniach nie czuliśmy dużego niedosytu, ale na tyle mało, że, pędząc od jednej atrakcji do drugiej, nie mieliśmy okazji odsapnąć, w spokoju rozejrzeć się po sklepach (naprawdę wciągają, a wszystko jest takie ładne, takie drogie i… wyprodukowane w Azji) i po prostu nacieszyć się samą atmosferą tego miejsca. Trzeba jednak przyznać, że jeśli macie w sobie choć odrobinę dziecka (my akurat sami jesteśmy jak duże dzieciaki), będziecie się tu bawić wyśmienicie. Zarówno latając na grzbiecie słonika Dumbo, jak i piszcząc z radości wniebogłosy na kolejce rodem z filmu Indiana Jones i Świątynia Zagłady.  I może przekona Was też fakt, że w parku zauważyłam o wiele więcej dorosłych par czy grup znajomych, aniżeli rodzin z dziećmi. Wygląda na to, że dorośli też potrafią się jeszcze bawić i chwała im za to.

Nasze TOP 5 z Disneylandu wygląda zatem tak:

1) Indiana Jones and the Temple of Peril – rollercoaster Indiany Jonesa, po prostu odlot. Załapaliśmy się na niego kilka razy, zdzieraliśmy gardła za każdym z nich i ciągle było nam mało

2) BuzzLightyear Laser Blast – wygląda niepozornie, ale gdy już chwyciliśmy w ręce kosmiczne pistolety i wyruszyliśmy na misję pokonania największego wroga Buzza Astrala, zabawy było co nie miara

3) Pirates of Caribbean – na podziemny rejs łódką po zakamarkach kryjówek karaibskich piratów załapaliśmy się tuż przed zamknięciem parku, więc mieliśmy tę ekskluzywną przyjemność obcowania z atrakcją sam na sam

4) La Cabane des Robinson – spacer po domku na drzewie należącym do rodziny Robinsonów spodoba się każdemu, kto aspiruje do bycia archeologiem albo poszukiwaczem przygód

5) Dumbo the Flying ElephantMad Hatter’s Tea Cups – karuzela ze słonikiem Dumbo w roli głównej i filiżanki Szalonego Kapelusznika to jedne z najbardziej niepozornych i zarazem najbardziej kultowych atrakcji Disneylandu. Bez ograniczeń wiekowych ;-)

Tricki, czyli jak ominąć system

Wyprawa do Disneylandu to nie podróż na drugi kraniec świata, ale nawet tutaj przyda się garść przydatnych tipsów, które pozwolą Wam lepiej zaplanować wizytę i uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek

  • Choć znak przy wejściu do parku głosi, że nie możemy wnosić na jego teren jedzenia i stołować się na trawce, nikt nie będzie nas ścigał za to, że zabierzemy ze sobą kanapki i przekąski. Jedzenie w parku jest drogie, niezdrowe i – sądząc po wyglądzie – mało apetyczne. Jednym słowem, typowy amerykański fast-food. Króluje pizza, hot-dogi, hamburgery, frytki i wszystko inne, co można usmażyć w głębokim tłuszczu. Do restauracji warto wejść dla samej frajdy, bo większość z nich urządzono naprawdę starannie, jedzenia tam jednak nie ma co szukać
  • Pamiętajcie o butelkach na wodę. Latem w Paryżu potrafi być nieznośnie gorąco, kupowanie wody w ogóle nie wchodzi w grę, a na terenie Disneylandu znajdują się małe fontanny z wodą, którą możemy napełnić butelki. Nie jest to co prawda woda mineralna wydobywana z górskich źródeł o leczniczych właściwościach, ale nadaje się do picia i, co ważne, jest za darmo (a to wszyscy lubimy!)
  • Walt Disney Studios zamyka się o 21.00, a Disneyland o 23.00. Pod koniec dnia tłum migruje przed Zamek Śpiącej Królewny, gdzie każdego wieczoru odbywają się parady i pokazy fajerwerków. Drugiego dnia pokaz mieliśmy już za sobą, więc tuż przed zamknięciem udało nam się kilkukrotnie skorzystać z rollercoasterów przed którymi za dnia ustawiają się niewiarygodnie długie kolejki
  • Najpopularniejsze atrakcje oferują tzw. bilety FastPass. Jeśli zależy Wam na konkretnej atrakcji, po FastPass warto udać się z samego rana, bo po godzinie 11.00 nie są już zazwyczaj dostępne. FastPass to specjalny bilet, który w zamian za to, że zgodzimy się wrócić do atrakcji dopiero za godzinę, pozwoli nam ominąć kolejkę i szybko skorzystać z atrakcji
  • Absolutnie i w żadnym wypadku nie możecie ominąć wieczornego show Disney Dreams z projekcjami na zamku i fontannach, znaną każdemu muzyką i fajerwerkami. Pokaz jest po prostu NIESAMOWITY. Warto jednak pamiętać, że rozpoczyna się o konkretnej porze (zazwyczaj jest to 23.00), ale już o 22.00 trzeba stawić się przed Zamkiem Śpiącej Królewny, jeśli chcemy załapać się na dobrą miejscówkę
  • Jeśli nie jesteście milionerami lub po prostu nie chcecie przepłacać, nie bierzcie pod uwagę disneyowskich hoteli. Rozważcie za to opcję Airbnb (mały poradnik jak z niego korzystać znajdziecie tutaj), którą namiętnie polecamy niemal przy każdym wpisie. My zatrzymaliśmy się u Christiane, niesamowicie ciepłej i pomocnej osoby, która nie dość, że zawoziła nas i odwoziła do Disneylandu swoim samochodem, to jeszcze w dniu wyjazdu wstała z nami o 4.00 rano i zabrała na dworzec. Złota kobieta i kolejna wspaniała znajomość!

Dojazd, czyli jak tanio trafić do Disneylandu

Do Paryża wybraliśmy się dzięki promocji Wizz Air. Z lotniska w Beauvis wzięliśmy jedyny dostępny shuttle-bus, którym dostaliśmy się do metra. Następnie kupiliśmy bilet na strefy 1-5 (niestety dla turystów jest niemal o połowę droższy niż dla mieszkańców Paryża), metrem przejechaliśmy kilka stacji i na Chatelet Les Halles przesiedliśmy się na pociąg RER A4 (linia czerwona) w kierunku Marne-la-Vallée — Chessy. Ostatnia stacja RER zlokalizowana jest tuż obok wejścia do Disneylandu, więc zgubienie się po drodze nie wchodzi w grę. Tą samą drogą wróciliśmy na lotnisko, a podróż w jedną stronę zajęła nam około 2 godzin.

Z Disneylandu przywieźliśmy kubki, figurki (ja – Stitch, Piotrek – Mickey), koszulkę z Indianą Jonesem i brelok… ze Stitchem. Wiem, to już choroba.

To jednak nie wszystko! Jeśli chcecie zobaczyć jak bawiliśmy się w Disneylandzie i co sądzimy na temat poszczególnych atrakcji, obejrzyjcie pierwszą część naszego vloga z Paryża. Część druga w natarciu, a w międzyczasie możecie zasubskrybować OOPS!sidedown na YouTube, bo dopiero się rozkręcamy!

Zobacz także…

  • Nigdy nie byłam we Francji, ale będąc w okolicy, to chyba zamiast zamku Disneya, wolałabym zobaczyć zamki nad Loarą ;)
    Pozdr. A.

    • Jechałam z mamą z Rainbow Tours. Pamiętam, że w katalogu była wycieczka „Zamki nad Loarą”, ale wtedy wzdrygnęłam się na samą myśl. My prawdziwe zamki zostawimy sobie chyba na starość ;-)

  • Byłam pewna że nie drgnie mi nawet powieka przy czytaniu, bo takie atrakcje nie są dla mnie + na pewno bym rzygala na którymś z rolllecoasterow, ale w sumie to… Fajnie tam. I CO TERAZ? :(

    • GO, Ela! A jakie atrakcje są dla Ciebie? Gra w szachy z emerytami, he he? Żarcik – kosmonaucik ;-) Wychodzi na to, że tylko my jesteśmy tacy zdziecinniali :-D

      • niestety, nie umiem w szachy ;) nie no, myślę że na miejscu puściłyby mi hamulce. tylko tego rzygania się obawiam.

  • Paczki w podróży

    Odwiedziłam Disneyland jako 10-latka. Ależ on się zmienił od tego czasu! Nie było Toy Story, Monsterów i tych wszystkich nowych, komputerowych bajek! Trzeba się będzie wybrać ponownie :)

    • Zdecydowanie. I nawet nie trzeba czekać aż pojawią się dzieci ;-)

  • Właśnie planuję wycieczkę do Disneylandu niedługo :) Czy to jest tak, że jak się zapłaci za bilet to nie trzeba dodatkowo dawać kasę na atrakcje? Bo nie jestem pewna :P

    • Tak zgadza się. Płacisz tylko za wejściówkę i korzystasz do woli, prócz restauracji :)