Europa Podróże

Mroźne powitanie wiosny w Wilnie

Powitanie długo wyczekiwanej wiosny w Wilnie brzmi znakomicie! Z wielką nadzieją i z jeszcze większą ochotą wybraliśmy się w marcu w nocną trasę Warszawa – Wilno linią Simply Express, która, swoją drogą, sprawdziła się w tej roli znakomicie. Wygodne siedzenia, wbudowane tablety z niezłą biblioteką filmów i gry, z których ubaw miałam przez pół wyjazdu, znacząco wpływają na komfort podróży.


Na miejsce dotarliśmy wcześnie rano. Plecaki zostawiliśmy w mieszkaniu Sandry u której wynajęliśmy pokój przez Airbnb i po zapoznawczej kawie ruszyliśmy w miasto. Pierwszy dzień wiosny zaskoczył nas w dość nieprzyjemny sposób. Oberwanie chmury utrzymywało się od rana do wieczora, więc kaptur i parasolka wiernie towarzyszyły nam przez całą sobotę.

_DSC4369

Rzeźba zapraszająca na spektakl widzów Litewskiego Narodowego Teatru Dramatycznego to jedna z rzeczy, która skutecznie przyciąga uwagę spacerowiczów w okolicach rynku. Teatr Dramatyczny będzie w tym roku obchodził swoje 75. urodziny.

_DSC4361

Deszczu pokonać się nie da,  ale słaby humor jak najbardziej. Lekiem na niezadowolenie z pogody okazały się być kruche, wypełnione słodkim nadzieniem kibiny, pieczone pierożki z delikatnego ciasta ze słodkim lub wytrawnym farszem. Idealnego kandydata na śniadanie wypatrzyłam już o wiele wcześniej. Pinavija Cafe & Bakery to miejsce do którego nie powinno się wchodzić na wielkim głodzie. Wypieki przyprawiające o ślinotok i pyszną kawę upodobało sobie wielu Litwinów, bo cukiernia nie narzeka na brak klientów.

Pinavija Cafe & Bakery
Vilniaus 21
Wilno 01116

_DSC4389

Po jedzeniu odwiedziliśmy prawdopodobnie jeden z najpopularniejszych i najczęściej zwiedzanych kościołów w Wilnie –  Kościół św. Piotra i Pawła o przebogato zdobionym wnętrzu. Budynek co prawda nie załapał się na zdjęciu, ale fragment rzeźbionego sufitu z kryształowym żyrandolem w kształcie mistycznej łodzi już tak. I śmiem twierdzić, że robi wystarczająco duże wrażenie. W bocznej nawie kościoła, na lewo od wejścia, znajduje się też autentyczny wielki bęben litewski, przywieziony po polsko-tureckiej Bitwie pod Chocimiem w 1673 roku. Mimo, że nie jesteśmy fanami kościołów czy sztuki sakralnej samej w sobie, kilka tutejszych budowli zdecydowanie warto odwiedzić żeby poczuć ducha Wilna za czasów prosperity i rozkwitu.

_DSC4547

_DSC4483

_DSC4568

_DSC4458

Kościół Świętej Anny znajduje się niedaleko Republiki Zarzecza

_DSC4461

_DSC4664-horz

Za to duch naszego wieszcza narodowego nie daje o sobie zapomnieć w żadnym wypadku. Pomnik poety postawiono tuż obok, przypominającego średniowieczny zamek, Kościoła św. Anny. Poza tym, wędrując wśród uliczek można natknąć się na oznaczone domy, w których mieszkał autor Dziadów i Pana Tadeusza.

_DSC4446

Deszczowa Ostra Brama, główna atrakcja miasta i cel setek pielgrzymek

_DSC4452

_DSC4438

Kościoły, wszędzie kościoły. Na prawo, na lewo, za każdym budynkiem i rogiem ulicy

_DSC4413

Poczuj się jak Alicja w Krainie Czarów (z parasolką), odwiedzając sklep z pamiątkami z porcelany, który „wytapetował” nimi przylegającą ścianę

Drugi dzień wiosny był… jeszcze gorszy niż ten pierwszy ;-) Śnieg, wiatr i podle niska temperatura nie zachęcały do spacerów. Dobre strony pogody? Tym razem nie padało i świeciło piękne słońce. Hm, dość marne pocieszenie, co?

_DSC4498

Rano wpadliśmy do położonej niedaleko mieszkania hali targowej, w której tłoczyły się pracowite babinki sprzedające innym babinkom sery, mięso (dużo mięsa!), ryby, pieczywo, owoce, warzywa i różnej maści przetwory. Choć jedna z babć gorąco namawiała nas na konfitury, nie poddaliśmy się sile jej uroku i ostatecznie kupiliśmy  tylko wielgachną ćwiartkę ciemnego litewskiego chleba z kminkiem i dwa kibiny z nadzieniem z kurczaka i szpinaku. Śniadanie zjedliśmy godzinę później w Mano Guru, restauracji, której jedną z głównych misji jest adaptacja ludzi uzależnionych od narkotyków i alkoholu przez zatrudnianie ich w roli obsługi czy pomocy kuchennej.

_DSC4509

Sztuka 4.0, czyli tak będzie wyglądało obieranie ziemniaków w roku 6892

_DSC4520-horz

Katedra Św. Stanisława. To w niej odbywały się najważniejsze nabożeństwa, małżeństwa i koronacje wielkich książąt królewskich

_DSC4507

_DSC4530

_DSC4531

_DSC4527

Spragnieni panoramy miasta, po porannej uczcie wdrapaliśmy się na Górę Zamkową z charakterystyczną Wieżą Giedymina na szczycie.  Wieżę pominęliśmy, bo gdy pani zaśpiewała za wstęp 2 euro, doszliśmy do wniosku, że widok i tak będzie niewiele lepszy. Pogoda na górze oczywiście wspaniała, a moja mina wyraża więcej niż tysiąc słów.

_DSC4593

Na Górę Trzykrzyską zabrakło mi już odwagi, więc namówiłam Piotrka na możliwie szybkie zejście i wolny spacer w kierunku Republiki Zarzecza, słynącej z ciekawych murali i chyba najbardziej oryginalnej konstytucji (w kilku językach!), jaką miałam okazję w swoim krótkim życiu przeczytać. Pozwólcie, że zacytuję kilka najfajniejszych punktów:

1. Człowiek ma prawo mieszkać obok Wilenki, a Wilenka płynąć obok człowieka

2. Człowiek ma prawo do gorącej wody, ogrzewania zimą i dachu z dachówki

3. Człowiek ma prawo umrzeć, lecz nie jest to jego obowiązkiem ;-)

(…)

9. Człowiek ma prawo do leniuchowania lub nicnierobienia

10. Człowiek ma prawo kochać kota i opiekować się nim

(…)

12. Pies ma prawo być psem

13. Kot  nie musi kochać swojego gospodarza

(…)

Sami przyznajcie, czyż nie jest wspaniała? Lista praw i obowiązków jest dosyć długa, więc warto zatrzymać się tu na chwilę i niespiesznie zatopić w lekturze.

_DSC4589

Anioł Zarzecza, główny symbol dzielnicy dmący w róg na centralnym placu

_DSC4581

Zebra czy jednorożec? Pozostawiam Was z tym egzystencjalnym problemem sam na sam…

_DSC4587

Kosmiczny, plastikowy Budda czuwa nad wileńskim ptactwem

_DSC4595

_DSC4600

Jaka dzielnica, taka sztuka. Brakuje tu jeszcze zezowatej Baby Jagi :-)

_DSC4599-horz

Miejsca na obiad też nie wybraliśmy przypadkowo. Strasznie trudno znaleźć w Wilnie restaurację z tradycyjną kuchnią litewską, więc z opresji uratowała nas Sandra, polecając znany i lubiany Forto Dvaras.

_DSC4541

_DSC4652

Kultowa litewska przekąska, pozycja obowiązkowa wśród amatorów piwa i pilota do telewizora. Chleb litewski smażony z czosnkiem i serwowany z gęstym, serowym sosem

_DSC4654

Gryczane naleśniki. Wedle menu, jedno z mniej znanych, regionalnych dań litewskiej kuchni

_DSC4656

Placki ziemniaczane z boczkiem i skwarkami. Jedyne 1000 kcal w jednej porcji (na szczęście nie mojej!).

Niskie ceny, duże porcje, dużo mięsa i tłuszczu. Mniam. Ale hej, warto się przekonać jeśli chcecie spróbować jak smakuje Litwa. A i głód będzie z głowy na co najmniej kilka godzin.

Forto Dvaras
Pilnies str. 16
Wilno 01013

_DSC4518

Ser Dziugas, duma narodowa Litwy. Kruchy, twardy i bardzo aromatyczny. Świetna i praktyczna pamiątka. Sklepy sygnowane logo Dziugas są wszędzie, więc nietrudno o zakupy

_DSC4665
_DSC4675

Mroźne niedzielne popołudnie przeznaczyliśmy na wizytę Cmentarza na Rossie. Dziwnym trafem, zamiast kierować się w jego kierunku od Ostrej Bramy, zrobiliśmy ogromne kółko trafiając przy okazji na cmentarz rosyjski i drewniane domki, które z powodzeniem mogłyby stanowić element krajobrazu jednego ze skandynawskich krajów.

_DSC4679
_DSC4696-horz

Cmentarz na Rossie to nie tylko jeden z najstarszych, najładniejszych (o ile w ogóle można użyć tego określenia w stosunku do miejsca pełnego grobów), ale i najbardziej polskich cmentarzy w Wilnie. Na jego terenie pochowano wielu zasłużonych dla historii Polaków. Przed głównym wejściem znajduje się cmentarz wojskowy i duże granitowe mauzoleum z urną z sercem Józefa Piłsudskiego. Wędrówka po zaśnieżonym cmentarzu na którym nie ma żywego ducha nie należy do najprzyjemniejszych doznań, ale z drugiej strony mało które miejsce pochówku może pochwalić się taką historią i niemal fizycznie unoszącą się w powietrzu nostalgią za dawnymi czasami.

_DSC4720

_DSC4718

Dzień dobiegał końca, a w portfelu pozostało jeszcze kilka euro, więc postanowiliśmy je spożytkować w najbardziej kreatywny i efektywny sposób – wydać w knajpie.  W centrum odwiedziliśmy Veg Cafe z nadzieją, że skoro jest w niej mnóstwo ludzi, to i menu musi być dobre. Starczyło na buraczany koktajl i ziołową herbatkę popijaną na poduszkach w samych skarpetkach. Trochę żałuję obkurczonego budżetu, bo potrawy wydawały się warte wypróbowania. Czas jednak gonił, bo przed północą musieliśmy się stawić na dworcu i oczekiwać Polskiego Busa do Warszawy.

Pierwsze wrażenia? O Wilnie usłyszałam wiele pozytywnych opinii. Niestety pogoda skutecznie zepsuła nam weekend, więc z Litwy wyjechaliśmy średnio podekscytowani i bardzo zmęczeni. Każde miasto zasługuje jednak na drugą szansę, więc nie wykluczam, że za jakiś czas zobaczymy się ponownie. Ale teraz już wiem, że jeśli do Wilna, to tylko i wyłącznie latem.

_DSC4721

PS. Ogłoszenie duszpasterskie: przez najbliższe dwa tygodnie nie będzie nas ani na blogu, ani w Polsce, ani nawet na kontynencie europejskim. O tym, gdzie będziemy za kilka dni i jak bardzo się z tego powodu cieszymy, będziemy pisać jutro na Facebooku. Nie zabraknie aktualizacji, no i pięknych (i wkurzających z perspektywy chłostanej wiatrem Polski) zdjęć z podróży :-) Stay tuned, a my postaramy się zachować zdrowe zmysły, bo wciąż nie wierzymy, że TO dzieje się naprawdę!