Azja Europa Podróże

Jedno miasto, dwa kontynenty

Halo, odbiór! Długo mnie tutaj nie było, bo od kilku ostatnich tygodni przerabiam wiedzę związaną z montażem i każdą wolną chwilę poświęcam na realizację filmu o Stambule. Przez większość czasu robiłem zdjęcia, jednak w film wkręciłem się równie mocno. Sporo przede mną, ale jestem dobrej myśli.


 

DSC_6652

Ale o czym to ja chciałem? No tak. Pod­czas pobytu w Tur­cji po raz pierw­szy sta­nę­li­śmy na azja­tyc­kiej ziemi. Znaleźć się w obrębie jednej metropolii i móc odwie­dzić aż dwa kon­ty­nenty? To nie­praw­do­po­dobne! Zwłasz­cza, że Stam­buł jest jedynym, tak wyjątkowym miastem na świecie…

Poza szczątkowymi informacjami od Hatice, nie wiedzieliśmy czego się spodziewać i kogo spotkamy „po tej drugiej stronie”.

DSC_6722

Pierwsza różnica – ludzie. Miałem wrażenie, że jestem w zupełnie innym mieście. Europejska część Stambułu nagle wydała mi się dzika i chaotyczna. Tu, dla odmiany, wszystko wyglądało na spokojne i ułożone. Spacerując wzdłuż Bosforu nie spotkaliśmy wielu osób. Stary dworzec Haydarpaşa przy przystani Kadıköy był opustoszały. Przypominał raczej stację, w której zatrzymują się wyłącznie pociągi-widmo. W budynku, poza nami, była tylko para nowożeńców,  która z grupą znajomych brała udział w ślubnej sesji fotograficznej.

DSC_6710

Życie toczy się tu o wiele wolniej niż po stronie europejskiej. A widok staruszków odpoczywających na ławkach przed domem, leniwie popijających herbatę i plotkujących z sąsiadem tylko potęguje efekt.

DSC_6749

DSC_6727

DSC_6726

Architektura wydaje się być mniej orientalna, a meczety – małe i przytulne. Nie dziwię się Hatice, że chce się przenieść na drugi brzeg Bosforu. Tu zwyczajnie można odpocząć od gwaru, pośpiechu i tabunu ludzi.

DSC_7029

DSC_6783

Üsküdar  to najlepsze miejsce, aby z bliska przyjrzeć się popularnej Wieży Panny.  Na przestrzeni lat pełniła sporo funkcji – była wieżą strażniczą ostrzegającą przed najazdem Persów, latarnią morską i miejscem kwarantanny. Dziś w mieści się w niej centrum kontroli statków i restauracja. Nie zapominajmy, że był tam nawet i sam James Bond! Mam wrażenie, że Stambuł to jeden z ulubionych planów zdjęciowych hollywoodzkich twórców.  Widok z lądu jest na tyle satysfakcjonujący, że wydatek kilkunastu lirów na dostanie się do wieży raczej nie będzie „interesem twojego życia”.

Na azjatyckim brzegu miasta po raz pierwszy spróbowałem prawdziwej tureckiej kawy. Wrażenia? Już wiem, że nie będzie należała do moich ulubionych. Więcej było w niej fusów niż samego napoju. Pewnie dlatego do tej malutkiej filiżanki dodaje się plastikowy kubek z wodą, Przełknięcie gęstej, gorzkiej kawy z perspektywą zjedzenia fusa bez akompaniamentu wody to wyzwanie dla odważnych!

DSC_6762

Poza kawą, opijaliśmy się świeżo wyciśniętymi sokami, solidnie przedawkowując dzienne zapotrzebowanie na witaminy. Było w czym wybierać, ale naszym faworytem pozostanie sok z marchewki.

DSC_6794

Wędrując bez większego celu, dotarliśmy też na targ staroci. Każdy z ” antycznych butików” zawalony był stertą oldskulowych mebli i wnętrzarskich dodatków. Żal pomyśleć, że świat o nich zapomniał, bo większość miała niepowtarzalny klimat i kryła w sobie nutkę tajemnicy.

DSC_6742

DSC_6735

DSC_6732

Wśród zapomnianych eksponatów bawiły się dwa kocie małolaty. Fotele, kanapy, stoliki i zakurzone dywany… wyobraźcie sobie, jaki plac zabaw miały do dyspozycji! Ich łapy były dosłownie wszędzie. Wchodziły jedną szparą za obraz i wychodziły drugą, pod kanapą albo porcelanową wazą. Kocie królestwo opanowało zbiór antyków! Z futrzakami spędziliśmy dłuższą chwilę, bo nie sposób było tak zwyczajnie odejść i porzucić wesołe, wąsate towarzystwo. Nie sądziłem, że to napiszę, ale to miejsce chyba mnie oczarowało!

DSC_7010

DSC_6785

Powrót do Europy zarezerwowaliśmy sobie tuż przed zachodem słońca, żeby uchwycić aparatem parę dobrych kadrów. Stambuł, jak mało które dotychczas odwiedzone miejsce, przyciągać mnie będzie właśnie takimi widokami…

DSC_6937

Wieczór upłynął nam natomiast na siedzeniu na trawie przed Błękitnym Meczetem i rozmowach o planach na przyszłość. Całe szczęście, że pokrywają się ze sobą w 100%… Czy to znaczy, że jesteśmy zgranym teamem?

DSC_6982

Na koniec chciałbym podziękować Karolinie za dużą dozę cierpliwości. Pół godziny przyglądania się robieniu zdjęć i czekania „na ten jedyny, perfekcyjny kadr”? Szacunek!

DSC_6922