Podróże Przemyślenia

2014 – Podsumowanie roku

Dobiegający końca, 2014 rok, był dla nas, ale przede wszystkim dla naszego bloga, pod wieloma względami wyjątkowy i znaczący.  To właśnie w tym roku OOPS!sidedown porządnie stanęło na nogi, a my rozpoczęliśmy realizację wspólnej pasji. W 2013 blog był jeszcze na blogspocie, a w kwestii podróżowania dopiero raczkowaliśmy.


Nie wspominając o tym, że o własnym serwerze i domenie nawet nie marzyliśmy. Wcześniej z wielu względów (brak regularnych dochodów,  brak odpowiedniego towarzystwa, studia i inne zobowiązania) nie mogliśmy działać w sposób, w jaki byśmy chcieli, więc 2014 pozostanie dla nas rokiem przełomowym, bo na dobre zapoczątkował istnienie bloga i uświadomił nam, czemu chcemy poświęcić resztę swojego życia.

Rok 2014 w kilku ważnych liczbach:

  • 2 – tyle razy zmienialiśmy szablon bloga (pierwszy był „całkiem w porządku”, drugi „fatalny”, dopiero trzeci, już na WordPressie, przyniósł ulgę i wybawienie)
  • 8 – tyle krajów odwiedziliśmy
  • 12 – tyle lotów odbyliśmy
  • 3 – tyle filmów z podróży zmontowaliśmy
  •  5 – tyle razy skorzystaliśmy z serwisu Airbnb (więcej o serwisie oraz o tym, jak dostać za darmo 79 zł na pierwszą podróż pisaliśmy tutaj)
  • 628 – tyle zdjęć z podróży obrobiliśmy i załadowaliśmy na Flickr

Marzec – Budapeszt (Węgry)

IMG_3474

Wiosnę  przywitaliśmy w Budapeszcie, mieście, które jest na wyciągnięcie ręki, mówi się o nim wiele dobrego, a wciąż niewielu z nas uznaje Węgry za atrakcyjny kierunek podróży.

DSC_0894-horz

Najbardziej zachwycił nas widok miasta nocą, panorama rozciągająca się ze Wzgórza Gellerta, niskie ceny wina (tańsze niż butelka wody!) i tłum biegaczy, którego nie widziałam w żadnym innym mieście.

DSC_1048

Na Węgry trafiliśmy akurat w czasie obchodów Powstania Węgierskiego, poza tym trafiliśmy do węgierskie wersji Hogwartu, odwiedziliśmy studio postprodukcyjne Digic Pictures, w którym powstają zapierające dech w piersi trailery do gier z serii Assassin’s Creed i wysłuchaliśmy koncertu z Pięknej i Bestii w „najpiękniejszej kawiarni na świecie”.

Wpisy z Węgier:

Maj – Watford i Londyn (Wielka Brytania)

DSC_3085

W maju spełniliśmy swoje dziecięce marzenia i przenieśliśmy się z powrotem do świata Harry’ego Pottera, odwiedzając plan filmowy w leżącym pod Londynem studiu Warner Bros.

DSC_3160

Emocje sięgały zenitu i nie opuściły nas aż do wyjścia z kompleksu. Absolutny czad, obowiązkowo powinien pojawić się tutaj każdy, kto jako kilkulatek marzył o nauce w Hogwarcie, To miejsce naprawdę jest magiczne!

DSC_3359

W Londynie przygarnęła nas do siebie koleżanka siostry Piotrka, pozytywna dusza i świetny  przewodnik. Miasto zrobiło na nas ogromne wrażenie. Weekend, który spędziliśmy w Anglii zaostrzył nam tylko apetyt na więcej. Im szybciej odwiedzimy Londyn ponownie, tym lepiej!

W Londynie nakręciliśmy też pierwszą videorelację z podróży! Doszliśmy do wniosku, że filmy będą znakomitym uzupełnieniem zdjęć i zależy nam, aby rozwijać bloga w kilku kierunkach i z roku na rok szlifować warsztat.

Wpisy z Wielkiej Brytanii:

Czerwiec – Ateny i wyspa Egina (Grecja)

DSC_3940

Czerwiec był jednym z najbardziej wyczerpujących miesięcy. Nawał pracy i przeprowadzka z jednego krańca miasta na drugi. Dlatego kilkudniowy wypad do Grecji był dla nas prawdziwym zbawieniem. A zbawienie nabiera jeszcze bardziej namacalnego wyrazu, jeśli niemal za bezcen wynajmie się mieszkanie z wielkim tarasem i doskonałym widokiem na Akropol.

DSC_3919

Większość osób odwiedzających Ateny odradza miasto, sugerując, że nie ma w nim niczego, co byłoby warte uwagi. Wiele zależy od punktu widzenia.

DSC_4123

My odkryliśmy kilka twarzy stolicy Grecji, poznaliśmy bardzo fajnych ludzi i porpozpieszczaliśmy się kulinarnie. Najlepsze miejsce na relaks? Nocna odsłona wzgórza Filopapusa. Całe Ateny leżą u twych stóp!

DSC_4329

Jeden dzień pobytu poświęciliśmy wizycie na Eginie, która poza pistacjami (z których zresztą słynie) i kilkoma cudownymi widokami, nie zrobiła na nas większego wrażenia.

DSC_4510

Z Grecji przywieźliśmy też drugą videorelację. Tym razem z jeszcze większym przymrużeniem oka. Kto jeszcze nie widział, niech zobaczy do końca :-)

Wpisy z Grecji:

Sierpień – Sewilla, Ronda i Malaga (Andaluzja, Hiszpania)

DSC_5236

W sierpniu postanowiliśmy zdublować sobie dawkę upału i z ciepłej Warszawy przenieść się do gorącej Andaluzji. Z perspektywy czasu możemy przyznać się bez bicia, że chcieliśmy zobaczyć za dużo z zbyt krótkim czasie. Na szczęście wyciągnęliśmy wnioski i w przypadku kolejnych wyjazdów nie popełniliśmy już tego samego błędu. W Sewilli zajadaliśmy się tłustymi churros z czekoladą i za sprawą Placu Hiszpańskiego przenieśliśmy się na plan drugiej części Gwiezdnych Wojen.

DSC_5396

W Rondzie zabrakło nam słów, żeby opisać jak duże wrażenie zrobił na nas Puente Nuevo, łączący dwie, oddzielone wąwozem, części miasta. Odwiedziliśmy też arenę do walk z bykami i Muzeum Korridy, największą miłość Rondy i jej mieszkańców.

DSC_5503

W Maladze spędziliśmy relatywnie najmniej czasu, ale za to podążaliśmy szlakiem Antonio Banderasa próbując hiszpańskiego alkoholu w jednej z najlepszych restauracji i spotkaliśmy kapitana Jacka Sparrowa, żywcem wyjętego z Piratów z Karaibów.

image

Wpisy z Hiszpanii:

Wrzesień – Bułgaria, Turcja i Ukraina

DSC_6093

Na wrzesień czekaliśmy z wielką ekscytacją. W końcu podróż do (i poza) granicy Europy. Na Stambuł poświęciliśmy najwięcej czasu ze wszystkich dotychczasowych wyjazdów. Oczywiście nie mogło być łatwo. Najpierw odwiedziliśmy Bułgarię, z Bułgarii nocnym busem dotarliśmy do najludniejszego miasta Turcji, a z powrotem wracaliśmy samolotem i autobusem przez Ukrainę, ku rozpaczy naszych znajomych i członków rodziny żyjących krwawymi newsami z Kijowa. Nic dziwnego, że Stambuł trzyma się mocno w rankingach na ulubione destynacje backpackerów. To miasto jest magiczne, a żeby poczuć jego magię, nie ma innego wyboru. Trzeba, powtarzam, trzeba się tam wybrać. W Turcji najedliśmy się do syta, zaprzyjaźniliśmy się z Hatice, u której wynajęliśmy pokój i zrobiliśmy masę dobrych zdjęć. Czekają nas jeszcze dwa duże wpisy ze Stambułu, więc powstrzymamy się od szczegółowego opisu wrażeń.

Oprócz zdjęć, z Turcji przywieźliśmy też sporo materiału filmowego. Kilka dni temu, po wielu dniach intensywnej pracy, Piotrkowi udało się złożyć filmową zapowiedź relacji ze Stambułu. W tej chwili jest filmem, z którego jesteśmy najbardziej dumni i mamy nadzieję, że zaostrzył Wasze apetyty na jego pełną wersję!

Wpisy z Bułgarii i Turcji:

Październik – Brugia i Bruksela (Belgia)

DSC_9597

Październik był ostatnim miesiącem, w którym wybraliśmy się poza granicę naszego pięknego kraju nad Wisłą. Nadchodzące Święta, wyjazdy i inne zobowiązania finansowe uziemiły nas w domu na dobre, pozwalając wykorzystać wolny czas na dopieszczenie bloga. Pod koniec miesiąca spędziliśmy wspaniały weekend w Belgii, ale o tym, co tam robiliśmy i kogo spotkaliśmy (czapki z głów, zaprzyjaźniliśmy się z księżniczką pewnego państwa w Afryce…) już niebawem na blogu!

Wpisy z Belgii:

  • wkrótce na blogu

Podróżowaliśmy mało? A może często? Według naszych znajomych z pewnością wyczerpaliśmy roczny, a może nawet i dwuletni limit na zagraniczne wyjazdy. O ile jednak funkcjonuje się w środowisku blogerów podróżniczych, punkt widzenia zmienia się diametralnie. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że większość podróżująco-piszących osób wyprzedziła nas liczbą i odległością odwiedzonych państw.

Odczuwamy ogromny niedosyt, ale na naszą korzyść przemawia fakt, że dopiero rozpoczynamy wspólne podróżowanie. Mamy dwadzieścia-kilka lat i nieustabilizowaną sytuację finansową, a przed sobą całe życie na rozwój, zarabianie większych pieniędzy i odkrywanie świata. W tej chwili bardziej stawiamy na jakość, aniżeli na ilość. Zaczynamy od najbardziej osiągalnej Europy, nabieramy doświadczenia, uczymy się na własnych błędach i nieśmiało planujemy podróże na inne kontynenty.

Przyszły rok przyniesie ze sobą dużo zmian, wywróci nasze życie do góry nogami i w końcu pozwoli spełnić jedno z największych podróżniczych marzeń. A to przecież dopiero początek naszych planów! Mamy zresztą jeden, wielki plan, ale wyjawimy go dopiero w odpowiednim czasie. Bo gdy już wszystkim obwieścimy swoją decyzję, nasze życie nie będzie takie samo, jak było do tej pory. Teraz życzymy Wam i sobie, aby 2015 obfitował w jeszcze więcej wyjazdów, pięknych przygód i równie pięknych przyjaźni.