Azja Europa Podróże

Cudy architektury i pałac, który zapadł się pod ziemię

Stambuł to bez wątpienia miasto wielokulturowe, w którym Zachód styka się ze Wschodem. Właśnie ten kontrast przyciągnął nas do miasta, podobnie zresztą jak tysiące innych turystów. Doskonałym dowodem potwierdzającym tę tezę jest wizyta w Hagia Sophia, pięknie nazywanej w przewodnikach Świątynią Opatrzności Bożej. Nie będziemy przecież gorsi, więc poszliśmy to sprawdzić.


 

DSC_5785-horz

Od początku swojego istnienia pełniła funkcję kościoła katolickiego, a po podbiciu Konstantynopola przez Turków została przekształcona w meczet. W tym czasie dobudowano do niej minarety i zamurowano mozaiki z wizerunkami świętych.  Z zewnątrz nie robi większego wrażenia, ale zdecydowanie nadrabia po przekroczeniu jej progu.  Wybudowany w sąsiedztwie Błękitny Meczet miał ją przyćmić i  muszę przyznać, że dobrze mu to wyszło.

DSC_5836

Potrzebowałem trochę czasu, aby oswoić się i zorientować w terenie. Z Karoliną przyzwyczailiśmy się już do tego, że przynajmniej jeden zabytek, który chcemy zwiedzić, jest obudowany rusztowaniami. Nie inaczej było tutaj.

DSC_5818

W takich miejscach często żałuję, ze nie jestem w stanie przenieść się w czasie, ale na ziemię szybko sprowadzają mnie tłumy turystów.

DSC_5834

DSC_5846

Hagia to zlepek dwóch kultur, co widać zresztą na pierwszy rzut oka. Z jednej strony mozaiki z wizerunkiem Jezusa, Maryi i Jana Chrzciciela, a z drugiej odniesienia do Islamu. Gdy patrzyłem na Hagię po raz pierwszy, nie mogłem uwierzyć, że jest nazywana cudem architektury. Myślę, że w tym wypadku chodzi o coś więcej, czyli o ironię historii jaka ją spotkała. Przekazywana z rąk do  rąk w końcu stała się muzeum. A ostatnio chodzą plotki, że znów ma być meczetem. Czyżby historia chciała zatoczyć koło? Nie sądzę, bo przecież bilet do Hagii ma swoją cenę, czyli 40 TRY.

Kilkadziesiąt minut zwiedzania później stanęliśmy w kolejce  do pobliskiej Cysterny Bazyliki. Miejsca akcji filmu o agencie 007  ( „Z pozdrowieniami z Rosji” ) i książki Dana Browna „Inferno”. Ale przede wszystkim główne źródło wody dla dworu sułtańskiego. Przez wiele lat zapomniane, na nowo odkryte w XVI wieku.

DSC_5900

DSC_5942

DSC_5947

Rzędy kolumn, pomiędzy którymi znajduje się woda klimatycznie podświetlono. Przestrzeń wypełnia aura tajemnicy.  W związku z Cysterną powstało też wiele legend, szczególnie wokół głów Meduzy, do których doprowadziły nas oznaczenia na trasie. Nikt nie wie, skąd się wzięły i po co powstały.  Do jednej z kolumn włożyłem palucha i przekręciłem dłoń o 360 stopni. Podobno ma mi to przynieść dużo szczęścia, trzymajcie kciuki!

DSC_5928-horz

Hatice powiedziała nam, że Stambuł był budowany warstwowo. Przez stulecia kolejne cywilizacje zamieszkujące miasto burzyły pozostałości poprzedniej i na jej fundamentach budowali swoje. Pozostaje wierzyć, że głęboko pod ziemią Stambuł skrywa jeszcze wiele nieodkrytych tajemnic.

DSC_5963

Następnie na warsztat wzięliśmy Błękitny Meczet, czyli nowszą wersję Hagia Sophia. Faktycznie daje radę pod kątem wizualnym, to miejsce zrobiło na mnie największe wrażenie. Wnętrze meczetu pokryto tysiącem błękitnych płytek. Przyznajmy szczerze, osoba która nadała mu nazwę nie popisała się w tym wypadku wielką kreatywnością ;)

DSC_6036

DSC_6057

DSC_5986

DSC_6010

DSC_6016

W każdym meczecie wyznaczono pięć godzin modlitw (salat), podczas których zabytki zamykane są dla turystów.  W przeciwieństwie do katolickich kościołów, w meczetach nie ma obrazów czy dekoracji, bo wierni powinni skupiać się wyłącznie na Bogu. Ciężko uciec od wrażenia, że islam jako religia, podobnie jak jego wyznawcy, jest bardzo skromny i nie szuka niepotrzebnego poklasku.

Mimo że według Koranu innowiercy mają całkowity zakaz wejścia do meczetu, większość świątyń jest dostępna dla każdego, kto ma ochotę je odwiedzić.

DSC_5998

DSC_6006

DSC_6022

Co uderzyło mnie najbardziej to fakt, że kobiety i mężczyźni modlą się osobno w różnych częściach meczetu. Ponoć sam Mahomet nie chciał ich nawet widzieć w świątyni! W każdym odwiedzonym przez nas meczecie przy wejściu znajdowało się oddzielne pomieszczenie dla kobiet. O równouprawnieniu w kwestiach wiary można tu zapomnieć. Widać to np. po ubiorze, co Hatice – gdy spytałem ją o powód noszenia czarnych burek przez kobiety – skomentowała zresztą bardzo konkretnie i w swoim stylu:  „They are just crazy”.

DSC_6463

DSC_6089

DSC_6088

No to jeszcze sweet focia przed cudem architektury, jedna z nielicznych które w ogóle wyszły.

DSC_6064

Egipski obelisk w sąsiedztwie z „Błękitnym”.

DSC_6073

Sok z granatów od tego pana smakował wyśmienicie, a jeszcze bardziej zaciekawił mnie sposób w jaki go nalewał – przez mały wężyk, który nosił pod pachą :)

DSC_7101

W Stambule bardziej otworzyłem się na ludzi. Myślę, że oprócz pamiątek dobrze przywieźć fotografie osób zamieszkujących dany region. Wydaje mi się, że w pełni oddają ducha miejsca, w którym byłem i przywołują masę dodatkowych wspomnień. Bo o to przecież w podróżowaniu chodzi – poznajemy ludzi …!

Pod koniec dnia nogi zdawały się już wołać:”Ludzie wracajcie do łóżek, chcemy odpocząć!” Stambuł zwiedza się z dużym wysiłkiem. Wierzcie mi, wszędzie chce się wetknąć nos i sprawdzić, co znajduje się za rogiem. Nie wspomnę o pagórkowatym terenie, który wcale nie pomaga pieszym. Dobre obuwie to więc podstawa! Padnięci udaliśmy się w stronę mieszkania Hatice, którą w końcu udało nam się zastać w mieszkaniu.

Czasami mam wrażenie, że jednego dnia chcieliśmy zobaczyć wszystko, co tylko się dało. I mimo, że widzieliśmy sporo, to i tak pozostała jeszcze cała masa nieznanych miejsc do odkrycia.

DSC_6093