Europa Podróże

Jesteś w Rondzie? Patrz pod nogi!

Z nie najlepszymi humorami po źle zaplanowanej Sewilli pakujemy się z samego rana drugiego dnia pobytu do autobusu odjeżdżającego w kierunku Rondy.Podróż trwa zdecydowanie dłużej niż powrót do Malagi. Kierowca autobusu krąży po wąskich serpentynach ulic wysadzając pod dom hiszpańskie babcie i odpowiadając na wszystkie pytania dziadków czekających na przystankach. Gdy już tracę rachubę czasu przyglądając się widokom za oknem, przywodzącym na myśl scenerie z filmów o Dzikim Zachodzie, autobus niespodziewanie hamuje i wypluwa wszystkich podróżnych na docelowej stacji w Rondzie.


Spacer rozpoczynamy od położonego nieopodal stacji tarasu widokowego. Wyschnięte od palącego słońca pola przypominają opuszczone pustynie i gdyby nie obecność kilku willi z basenami, doszłabym do wniosku, że „tam na dole” nikt już nie mieszka.

DSC_5317

W punkcie informacyjnym Rondy ulokowanym na przeciwko Plaza de Toros zaopatrujemy się w darmową mapę okolicy.

DSC_5322

DSC_5323

Decydujemy się odwiedzić najstarszą w Hiszpanii arenę do walk z bykami, ale niestety – spragnieni widoku żywych zwierząt – obchodzimy się smakiem, bo po przekroczeniu barierek robi się cicho jak makiem zasiał. Wszyscy pracownicy areny mają wolne, a teren przez większą część czasu udostępnia się tylko na potrzeby zwiedzających. Nie licząc tłumu Japończyków udających byki, nie dzieje się nic, co mogłoby przykuć na dłużej naszą uwagę ;-)

DSC_5358

DSC_5343

DSC_5349

DSC_5366

Największą atrakcję stanowi dla nas Muzeum Korridy, w którym można przyjrzeć się strojom minionych gwiazd hiszpańskiej korridy, broni używanej do walki z bykami czy plakatom obwieszczającym nadchodzące „spektakle”.

DSC_5335

DSC_5338

Wśród eksponatów znajduje się też kilka autentycznych rysunków lubującego się w korridzie Francisca Goi. To właśnie od jego imienia pochodzi nazwa corocznej fiesty organizowanej w pierwszych dniach września Feria Goyesca de Pedro Romero. Impreza jest na tyle popularna, że transmituje się ją na żywo w telewizji, a poczynania najlepszych hiszpańskich matadorów podobno śledzi blisko milion ludzi. Fiesta na cześć jednego z najbardziej zasłużonych matadorów w historii to znakomita okazja do przebrania się bez obciachu w strój projektu Goi i zabawę do białego rana.

Po dotarciu do centrum miasta ekscytacja sięga zenitu. Tłum ludzi kotłujących się wokół krawędzi El Tajo dzielącej miasto na dwie części oznacza jedno – jesteśmy blisko mostu Puente Nuevo! Widok jest niezły, ale nieszczególnie wart fotografowania. Prezentuje się dokładnie tak:

DSC_5369

Najlepszy punkt widokowy znajduje się pod naszymi stopami, kilkaset metrów niżej w głębi wąwozu. Większość turystów jest zbyt leniwa, żeby schodzić na dół, co wcale nam nie przeszkadza, bo dzięki temu mamy poczucie, że najlepszy widok na most i El Tajo został zarezerwowany tylko dla nas (no… i paru innych sprytnych osób).

DSC_5420

DSC_5425

Sklepowa kolekcja tylnych nóg świni, czyli hiszpańska szynka w całej okazałości.

DSC_5382-horz

Dozujemy sobie poziom ekscytacji i najpierw wybieramy się na obiad do Almocabar, restauracji ukrytej w starej części miasta. Docieramy kilka minut przed 12.00, ale knajpa jest zamknięta na cztery spusty. Po kilku minutach dreptania w kółko wychodzi do nas babuleńka wykrzykująca: Tenéis hambre?! (Jesteście głodni?!). Na twierdzące pytanie oznajmia, że za 10 minut restauracja będzie otwarta. Mija kwadrans, mija pół godziny, mija godzina. Kelnerzy mają nas w nosie i leniwie rozstawiają stoliki na pobliskim placyku. Gdybyśmy nie byli tak głodni, poszukalibyśmy czegoś innego. Tymczasem siedzimy potulnie na murku i czekamy aż będzie można zasiąść do stołu.

DSC_5376Ta mina to odpowiedź na prośbę: Piotrek, pokaż jak bardzo chce ci się jeść!

Jedzenie ostatecznie wynagradza wystawianą na próbę cierpliwość. Dzielimy się zmrożonym gazpacho podanym z sorbetem o smaku melona i czekamy na zamówione ryby.

DSC_5377

Do Hiszpanii też dotarła moda na wielgachne talerze z odrobiną miejsca na jedzenie
Właśnie przypomniało mi się, że ja uraczyłam się rybą o wdzięcznej nazwie turbot. Dobrze, że na talerzu wyglądała o wiele lepiej niż w rzeczywistości. Żaden z niej przystojniak…
Na deser zostaje widok na wąwóz i Puente Nuevo z upatrzonego wcześniej punktu widokowego.

DSC_5385

DSC_5387

DSC_5396

Nie bylibyśmy sobą, jeśli nie zdecydowalibyśmy się jeszcze na spacer ekstremalnie wąską ścieżką wijącą się wzdłuż krawędzi wąwozu. Na wytrwałych czeka sporo atrakcji: brak barierek na widok których nasi rodzice dostaliby zawału, mokre skały na których poślizgnął się idący przed nami facet i do krwi obtarł sobie łydkę i strzępy metalowych siatek czekających aż ktoś się na nie nabije. Jest też i happyend, czyli świetny widok na most z samego dołu, który na człowieku malutkim jak mróweczka robi piorunujące wrażenie.

DSC_5398-horz

DSC_5404

DSC_5411

DSC_5384

To co, idziecie naszymi śladami? ;-)

  • Zu.

    Mnie osobiście Ronda nie zachwyciła, ale to też może dlatego, że byłam tam w najbardziej obleganym przez turystów – emerytów okresie. Ale ten most za każdym razem jak przeglądam stare zdjęcia lub widzę go na różnych blogach – robi wrażenie. Od razu sobie przypominam ten widok w dół :P

    A tak poza tym, to ciekawy blog z ładnymi zdjęciami macie :)

    • Najfajniej było wdrapywać się na urwisko pod mostem ;-) Dzięki za dobre słowo, staramy się ;-)

  • kobiecaintuicja.wordpress.com

    Byłam w Rondzie 1,5 miesiąca temu… Mieścina ta totalnie mnie zauroczyła! Wspaniałe widoki! :-)

  • Wioletta Bx

    Cześć Karolina, właśnie wybieram się do Rondy. Możesz zdradzić z jakiego punktu widokowego są zrobione wasze zdjęcia? Są świetne.
    Pozdrawiam
    Wiki

    • Cześć! Dokopałaś się do strasznie starego wpisu, wow. Gdy będziesz już na moście, zwróć uwagę na ludzi w oddali, którzy (najprawdopodobniej po Twojej lewej stronie) będą schodzić ścieżką w dół. Z mostu doskonale widać ten punkt i osoby schodzące na dół, więc będziesz wiedziała w którym kierunku podążać. Musisz dojść do tego samego miejsca np. idąc wzdłuż domków przy krawędzi wąwozu po lewej stronie mostu, na pewno po drodze zauważysz wydeptaną ścieżkę w dół, która na końcowym odcinku będzie zakręcać w górę do punktu widokowego :-) Miłej zabawy w Andaluzji, przygotuj się na upały!