Europa Podróże

Egeszege in Budapest!

Węgry zawsze stanowiły dla mnie zagadkę. Nie mówi się o tym kraju zbyt wiele, dlatego też jak tylko znalazłem okazję nie zastanawialiśmy się długo, aby z niej skorzystać.


 

DSC_0875

Wyjazd był naszą pierwszą szansą, aby wypróbować działanie serwisu Airbnb. Więcej o funkcjonowaniu tego portalu napiszemy jednak w osobnym poście.
Na wstępie, jako nowi użytkownicy, otrzymaliśmy 79 zł zniżki. Dzięki temu udało nam się znaleźć w dobrej cenie przytulne studio wynajmowane przez Barbarę, Węgierkę, od 10 lat mieszkającą na Malcie. Na miejscu przywitał nas ciepło jej kuzyn Andras. Ba! Przygotował wszystko, czego podróżny potrzebuje, aby eksplorować miasto. Mapę, treściwy przewodnik i masę cennych informacji.
Dunaj dzieli miasto na dwie części – Budę (nasza baza wypadowa) i Pest. Pierwsza pagórkowata z wieloma punktami widokowymi, druga płaska, w której mieści się centrum miasta i Parlament. Oba brzegi połączono  Mostem Łańcuchowym pod koniec XIX wieku, przyczyniając się do formalnego utworzenia nazwy miasta.

DSC_0869

Po dłuższej rozmowie z Andrasem na temat podróżowania oraz nauki języków zabraliśmy się za odkrywanie miasta. Korzystając z pogody chcieliśmy zobaczyć je z nieco wyższej perspektywy, dlatego na pierwszy ogień poszły wzgórza Budy. Pierwszym zdobytym punktem była Baszta Rybacka. Swoją nazwę wzięła od średniowiecznego cechu rybaków, który bronił tej części murów miasta. Widok z tego miejsca wspanialy, jednak największą chrapkę mieliśmy na najwyższy punkt widokowy, czyli Wzgórze Gellerta.

DSC_0901

DSC_0894-horz

IMG_3474

DSC_0881

Kościół Świętego Macieja

Jednym z ważnych miejsc na mapie miasta jest Wzgórze Zamkowe. Nieźle się prezentuje, jednak osobiście nie przepadam za zwiedzaniem tego typu miejsc. Może przez to, że epoka z której ów zamek pochodzi nie należy do moich ulubionych.

DSC_0911

DSC_0921

Zwiedziliśmy też pobliskie stragany z pamiątkami, pełne papryczek będących jednocześnie jednym z najbardziej charakterystycznych symboli Węgier. Na półkach nie zabrakło wszędobylskich rosyjskich matrioszek.

DSC_0908

Zmierzając w kierunku Wzgórza Gellerta natknęliśmy się na większą grupę ludzi z pochodniami w dłoniach. Kolejnego dnia okazało się, że ten ognisty przemarsz stanowił wstęp do obchodów Powstania Węgierskiego z 15 marca 1848 roku. Z tego też powodu zamiast odwiedzin słynnej hali targowej pozostało nam pocałowanie klamki. Słowo zárva, czyli zamknięte, towarzyszyło nam niemal przez całą świąteczną sobotę i na długo zapadło w pamięć, głównie z powodu kilku nieodwiedzonych lokali.

DSC_0965

Wracając do Budy natrafiliśmy na Lavendulę, lodziarnię serwującą bogaty wybór lodów z dodatkiem lawendy. My zdecydowaliśmy się na lody o smaku Tokaja (najbardziej znanego węgierskiego wina), cytrynowo-lawendowe i o smaku belgijskiej czekolady z lawendą. Bardzo polecam :)

DSC_0972

DSC_0975

Muszę przyznać, że wspinaczka była dość wyczerpująca, ale to chyba przez tempo, które sobie narzuciliśmy. Nagrodą za wysiłek była zapierająca dech wieczorna panorama miasta. Wdrapując się na wzgórze mijaliśmy ludzi niosących statywy do aparatów, co w fotografowaniu panoram jest niemal niezbędne. Mi  pozostało jedynie oparcie aparatu o barierkę i trzymanie go z całych sił. Rezultat, muszę przyznać, jest całkiem niezły. Jednak nie zmienia to faktu, że statyw przyda się w następnej podróży. Na górze mogliśmy usiąść na ławce, wpatrywać się w rozległą panoramę i konsumować piwo cytrynowe. Picie alkoholu na ulicy nie grozi tutaj żadną karą, żal więc było nie skorzystać z okazji ;)

Budapeszt_panorama_02

Budapeszt_panorama

DSC_1021

DSC_1005

DSC_0941

DSC_0939

DSC_0931

Naładowani pozytywną energią wracaliśmy do mieszkania deptakiem ciągnącym się po obu stronach Dunaju.

DSC_1048

DSC_0980

Po drodze mijaliśmy przystanki autobuszowe, szklepy, szalony i lokale gasztro & bisztro śmiejąc się z upodobania Węgrów do dwuznaku „sz”. Co ciekawe, występuje on jedynie w dwóch językach – naszym i węgierskim właśnie.

DSC_0978

DSC_1029

DSC_1062

Po dotarciu do mieszkania nogi automatycznie odmówiły posłuszeństwa. Pozostał szybki prysznic i jeszcze szybsze spanie.

Przydatne info:

LavendulaSzent István krt. 21 – maleńka lodziarnia mieszcząca się niedaleko hali targowej, której specjalnością są lody z dodatkiem lawendy. Warto wejść i skusić się na małe (lawendowe) co nieco.