Europa Podróże

Beauty and the Beast

Przede mną legiony wojsk węgierskich, kilka metrów za nimi trębacze i ludzie trzymający gigantyczne flagi narodowe. Na ulicach gwarno, w powietrzu czuć poruszenie i ekscytację. Ruszyli! Ulicami Budapesztu przemierza spora grupa ludzi wiwatujących i entuzjastycznie wykrzykujących hasła patriotyczne. W tle daje się słyszeć salwy z broni palnej. Tak właśnie Węgrzy świętują rocznicę wybuchu rewolucji z 1848 roku, którą uznaje się za początek walk o niepodległość spod władzy cesarstwa austriackiego.


W tym dniu, 15 marca odczytano 12 żądań stanowiących manifest rewolucji. Węgrów poparła wówczas Polska, a na upamiętnienie tej chwili po dziś dzień w Budapeszcie stoi pomnik generała Józefa Bema i przywódcy rewolucji Sándora Petőfiego, stanowiący symbol polsko – węgierskiej przyjaźni.

DSC_1133

DSC_1156

DSC_1144

Uciekając od gwaru głównych ulic zatrzymuje nas zapach drożdżowego, nadziewanego na wałek i wypiekanego w specjalnym piecu przypominającym grill ciasta kürtős kalács. Choć nie jestem fanem słodkości (wiem, dziwak ze mnie :)), uwielbiam próbować miejscowych wyrobów.  Ciastkom można nadać dowolny smak wykorzystując posypki różnego rodzaju. Najpopularniejsze to kokos, czekolada, migdały czy cynamon. Mój wybór pada na kurtos waniliowe z orzechową posypką. Bardzo łatwo zauważyć, że ciastko smakuje nie tylko mi, bo przechodzący naprzeciwko Cygan wyciąga rękę w moją stronę jak gdyby chciał krzyknąć: „Daj pan gryza!!”.

DSC_1146

DSC_1152-horz

Nagle temperatura spada o kilka stopni i nie wiadomo kiedy zaczyna zbierać się na deszcz. Uciekamy do opery! Węgierska Opera Państwowa jest jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc przez okolicznych melomanów i tym samym jedną z najlepszych na świecie! Przepych i bogactwo. Tak chyba najlepiej opisać to, co można zobaczyć w środku. Przy budowie opery pracowały bowiem zastępy najlepszych węgierskich artystów. Co więcej, legenda głosi, że pod osłoną nocy anioły namalowane na sklepieniu opery ożywają i snują się po jej wnętrzu wyśpiewując arie operowe. Ciekawe, komu pierwszemu uda się je usłyszeć? Niebywały jest też fakt, że wnętrze opery przyozdabia zaledwie 2,5 kg złota. A mogłoby się wydawać, że 2,5 tony…

DSC_1171

DSC_1175

Widzicie tę lożę na wprost? To ulubione miejsce Elżbiety Bawarskiej, znanej jako Księżniczka Sisi. Doskonały punkt widokowy, w którym w żadnym wypadku nie zostanie się niezauważonym!

DSC_1174

Największa loża należała jednak do Franciszka Józefa, cesarza Austrii i króla Węgier. Nikt poza nim, a obecnie poza prezydentem, nie ma do niej wstępu. No chyba, że Madonna, która ponoć kręciła tu swój teledysk…

DSC_1183

DSC_1191

Bazylika Św. Stefana

DSC_1159

Innowacyjna moda na sezon wiosna/lato 2014! Daft Punk style, ktoś chętny na zakupy?

Zmarznięci z lekkim sercem odpuszczamy dalsze zwiedzanie i zabieramy się za szukanie miejsc godnych zaspokojenia naszych kulinarnych pragnień ;) Wolny stolik znajdujemy w restauracji Menza. Kuchnia węgierka słynie z zamiłowania do papryki. Według powiedzenia, kiedy węgierska gospodyni przygotowuje posiłek, najpierw stawia na stole słoik z papryką, a później zastanawia się, co można do niej dodać. Do najsłynniejszych potraw węgierskich należy oczywiście zupa gulaszowa, placek węgierski i paprykarz cielęcy. Na samą myśl o wyjściu na zimne powietrze czujemy dreszcze, dlatego talerze oczyszczamy z jedzenia w naaaaprawdę żółwim tempie.

DSC_1194

DSC_1195

Tradycyjna zupa gulaszowa. Trochę biedna pod względem ilości składników.

DSC_1201

Uciekając przed chłodem całkiem przypadkiem udaje nam się odnaleźć New York Cafe. Należąca do Boscolo Budapest Hotel restauracja dosłownie poraża! Ich hasło „the most beautiful cafe in the world” jest jednak w pełni zasłużone!

DSC_1216

Pod koniec XIX wieku restauracja uchodziła za centrum spotkań zamożnej inteligencji. Dzisiaj jest na szczęście dostępna dla wszystkich. Ceny nie należą tu do niskich, dlatego poza napojami nie mamy odwagi zamówić niczego więcej. Wizytę umila gościom elegancki starszy pan wygrywający na fortepianie najpiękniejsze i najbardziej znane większości z nas melodie. Za każdym razem gdy przechodzimy obok niego, pianista pozdrawia nas szerokim i czarującym uśmiechem.

IMG_3489

Dodam, że robiliśmy to bardzo często, właśnie z tego powodu :) W pewnym momencie słyszymy znajomy utwór z disneyowkiego filmu Beauty and the Beast i do reszty… zamieramy. Miejsce idealnie pasuje do tej muzyki! Dzięki muzykowi, jak na zawołanie, przenosimy się myślami do lat dzieciństwa. Na sam koniec podszedłem jeszcze do pianisty prosząc o powtórne zagranie utworu, tym razem tylko dla nas. Siadamy niedaleko i znowu błądzimy myślami po innym świecie. Ten moment jednogłośnie uznajemy za najlepszy z całego pobytu w Budapeszcie. Wspaniały akcent na zakończenie wyjazdu.

Wieczór kończymy lampką Tokaju – popularnego gatunku wina, które szybko pomaga nam zasnąć ;) Szukacie pomysłu na ciekawe (i niedrogie) spędzenie weekendu? Budapeszt będzie strzałem w dziesiątkę!

Przydatne info:

MenzaLiszt Ferenc tér 2 – połączenie stołówki z restauracją, w której skosztujecie tradycyjnych węgierskich dań w przyzwoitych cenach

New York CafeErzsébet körút 9-11 – jedna z napiękniejszych kawiarni, jakie do tej pory udało nam się odwiedzić. Ceny są dosyć wysokie, ale warto wejść chociażby po to, aby zachwycić się pałacowym wnętrzem