Europa Podróże

All roads lead to Rome…

Podobno wszystkie drogi prowadzą do Rzymu… Zwłaszcza gdy w Polsce zaczyna się robić coraz chłodniej, a możliwość złapania włoskich promieni słońca brzmi jak ostatnia deska ratunku w morzu listopadowej melancholii. Po wykupionych w sierpniu tanich biletach w końcu przyszedł czas aby wskoczyć w wygodne buty, złapać plecak i wyruszyć na spotkanie z włoskim dolce vita.

Do hostelu Ottaviano, położonego tuż na pograniczu Rzymu i Watykanu, dotarliśmy późnym popołudniem. Trudno byłoby się nie domyślić, gdzie poniosły nas nogi, gdy już po wyjściu na ulicę nad nami piętrzyła się kopuła widocznej niemal z każdego punktu miasta Bazyliki Św. Piotra.

Budynek zrobił swą wielkością i potęgą na nas, malutkich, piorunujące wrażenie. Ogromne mury, olbrzymie, wyciosane z pieczołowitą starannością, rzeźby apostołów i kolumny doryckie (kto je pamięta z lekcji historii?) sięgające nieba potrafią nieźle zbić z tropu. Plac Św. Piotra uważany jest  z kolei nie tylko za najpiękniejszy, ale i największy na świecie.

DSC_0016

Nic dziwnego, że musiałam wyjąć mapę, aby się nie zgubić ;) A na samym jego środku umieszczono przywieziony z samego Egiptu strzelisty obelisk z hieroglifami – co za mieszanka kulturowa! Podobnych obelisków jest w mieście sporo. Widać rzymscy cesarze mieli do nich słabość.

Gdy skończyliśmy się zachwycać nocnym obliczem Watykanu, poczuliśmy jak bardzo doskwiera nam głód. Wyruszyliśmy w kierunku Campo dei Fiori – miejsca o dużym skupieniu kanapek przypadających na jeden metr kwadratowy. Wracając z lub do hostelu za każdym razem mijaliśmy Ponte Sant’Angelo z widokiem na dawne mauzoleum Hadriana, którego obecna nazwa – Castel Sant’Angelo – pochodzi od stojącego na szczycie anioła.

DSC_0022

Zamek (znany zresztą z jednej z części gry Assassin’s Creed) pełnił niegdyś także funkcję więzienia, a obecnie w swoim wnętrzu kryje ponoć jedno z najbardziej ciekawych rzymskich muzeów.

Campo dei Fiori nocą nie prezentuje się tak okazale jak za dnia, ale i tak nie rozczarowało nas pod kulinarnym kątem. Na środku placu znajduje się pomnik Giordana Bruno, niegdysiejszego zakonnika, filozofa i astronoma, który za rzekome głoszenie herezji został spalony dokładnie w tym miejscu. Przez kolejne 100 lat wykonywano tu wyroki śmierci, aby na przełomie XV/XVI wieku… plac stał się ośrodkiem życia kulturalnego. Pokazy wędrownych artystów i targi ściągały wiele, wiedzionych ciekawością, osób.

DSC_0023

Na rogu placu znajduje się jeden z licznych lokali Aristocampo, serwującego lubiane przez lokalsów włoskie kanapki.

DSC_0027

Tu dałam popis swojej nieznajomości języka i jako przeciwniczka tłustego jedzenia zamówiłam  pozycję specchi z… boczkiem, karczochem, delikatnym w smaku włoskim serem z krowiego mleka stracchino oraz rukolą. Dzięki dodatkowi sera kanapka miała słodki, maślany posmak.

DSC_0026

Piotrek zdecydował się na pozycję o wdzięcznej nazwie monte pieta’ z serem provolone, suszonymi pomidorami, rukolą i pikantną salami. Druga kanapka była pyszna, ale aż wstyd przyznać, zanim poznałam skład, zachwycałam się również swoją ;) Co bardzo nam się spodobało w sposobie przyrządzania tak prostych przekąsek? Przed podaniem większości kanapek, kawałków pizzy czy ciastek Włosi podgrzewają pieczywo i wypieki, a wiadomo, że to co ciepłe jest o wiele smaczniejsze.

Po napełnieniu żołądków zerknęliśmy na zegarek, potem na mapę i wyruszyliśmy spalić trochę kalorii. Zależało nam, aby pierwszej nocy rozeznać się po okolicy i dostać się jeszcze do największych atrakcji w pobliżu. Minęliśmy Piazza Navona ze słynną fontana dei Quattro Fiumi (Fontanną Czterech Rzek) zbudowaną przez Berniniego…

DSC_0032

DSC_0030

… aż po kilku zakrętach w boczne uliczki przed nami wyrósł piękny Panteon. Poczuliśmy się jak mieszkańcy starożytnego Rzymu, czekając aż zza rogu wyjdą Rzymianie zmierzający na nocny spoczynek, ubrani w swoje charakterystyczne togi. Na początku budynek pełnił funkcję pogańskiej świątyni, a następnie stał się miejscem religijnego kultu Chrześcijan. Po dziś dzień kopuła Panteonu stanowi jednak tak znaczące osiągnięcie architektoniczne, że stała się wzorem połączenia proporcji i kształtów dla wielu światowych specjalistów.

DSC_0047

DSC_0044

Nie wiem, co takiego ma w sobie to miejsce, ale mimo że byliśmy już po kanapce, momentalnie zachciało nam się najlepszych na świecie, prawdziwie włoskich lodów. Na szczęście nieopodal znajduje się moja ulubiona (podczas trzech dni pobytu zjadłam prawie 30 gałek o różnych smakach!) lodziarnia Gelateria della Palma.

DSC_0253

Jeśli przed sobą masz lody w 150 smakach, wybór może być naprawdę ciężki. Począwszy od najpopularniejszych batoników po ciasta, owoce, kremy i masy do smarowania… o losie!

image

IMG_3291

DSC_0052

Z lodami wróciliśmy przed Panteon, rozsiedliśmy się na schodach i pogrążyliśmy w słodkiej zadumie… Zrobiło się późno, ale w drodze powrotnej nie mogliśmy odmówić sobie odwiedzenia Fontana di Trevi i Schodów Hiszpańskich na Piazza di Spagna. Nieco klucząc, przy okazji udało nam się zahaczyć o Piazza Venezia i nacieszyć oczy kolejnym architektonicznym gigantem, największym współczesnym europejskim monumentem, Ołtarzem Ojczyzny, z posągiem pierwszego króla zjednoczonych Włoch – Wiktora Emanuela II.

DSC_0056

Schody Hiszpańskie, czyli popularna w Europie modowa mekka, i Fontanna były wisienkami na torcie, które zostawiliśmy sobie na sam koniec przed powrotem do hostelu.

image2

O ile na schodach ludzi było niewiele, mam wrażenie, że Fontanna, o każdej porze dnia i nocy, wygląda jak brzeg Wisły w ciepły, letni wieczór. Mnóstwo ludzi trzymających w dłoni puszki i plastikowe kubki napełnione piwem to bardzo powszechny widok.

DSC_0057

Zrobiło się późno, więc czym prędzej skierowaliśmy kroki do hostelu aby udać się na spoczynek i naładować baterie przed całodzienną eksploracją miasta.

Przydatne info:

Pensione Ottaviano, Via Ottaviano 6 – tani hostel o średnim standardzie, za to znakomitej lokalizacji. Dobry dla osób nie wymagających luksusów, ale podstawowego wyposażenia.

Aristocampo, Piazza Campo dei Fiori – włoskie kanapki,  takie nieco zdrowsze lokalne hamburgery.

Gelateria della Palma, Via della Maddalena 19/23 – daję słowo, najlepsze włoskie lody jakie jadłam do tej pory; lodziarnia znajduje się nieopodal Panteonu.